Za mało punktów z matury? Sprawdź co zrobić, by jednak dostać się na wymarzony kierunek studiów.

Podano wyniki tegorocznych matur. Rekrutacja na uczelniach w toku, a wielu maturzystów zdążyło się zarejestrować na wybranych kierunkach. Co jeśli okazało się, że na maturze zabrakło dosłownie kilku punktów, aby studiować kierunek, o którym marzyło się od lat?

Spokojnie - może jeszcze uda się uratować sytuację.

Zanim pożegnacie się z wymarzonym kierunkiem studiów, sprawdźcie co dodatkowo można zrobić, zamiast czekać do następnego roku, aby poprawić maturę. Przy sprzyjającym szczęściu i odpowiedniej determinacji są szanse, że uda się uzyskać indeks już w nadchodzącym roku akademickim.

Po pierwsze podanie do dziekana ds. studenckich. W sytuacji, gdy nie udało nam się uzyskać odpowiedniego limitu punktów, a nasza kandydatura na studia została odrzucona, możemy złożyć odwołanie od decyzji o nieprzyjęcie na studia. Wiele osób nie wie o tej możliwości. Zanim cokolwiek napiszemy najpierw należy zapoznać się z procedurą obowiązującą na danej uczelni. Każda szkoła wyższa posiada własny system odwoławczy. Informacji o toku postępowania odwoławczego można poszukać na stronie internetowej uczelni, w regulaminie studiów, albo zapytać w dziekanacie. Należy rzeczowo uzasadnić swoje podanie i nie powoływać się tylko na małą ilość brakujących punktów. W podaniu warto podkreślić swoje zainteresowania i osiągnięcia w dyscyplinie, z którą związany jest kierunek studiów np. udział w olimpiadach, konferencjach, wolontariacie. Można również odwołać się do ciężkiej sytuacji osobistej, przywołując kwestie finansowe, czy zdrowotne.

Jeżeli odwołanie zostanie odrzucone można rozpocząć studia na kierunku pokrewnym, czyli takim gdzie plan studiów w dużym stopniu pokrywa się z planem naszego wymarzonego kierunku. Po pierwszym zaliczonym roku (lub semestrze) należy złożyć podanie o zmianę kierunku studiów. Dziekani często przychylają się do takich prób, gdyż na roku pojawiają się miejsca zwolnione przez osoby, które zrezygnowały ze studiowania albo po prostu nie zaliczyły. Podczas trwającej obecnie rekrutacji należy pamiętać, aby zabezpieczyć swoją sytuację rejestrując się właśnie na kierunki pokrewne.

Pozostaje jeszcze rekrutacja wrześniowa. Jeżeli nie udało się w czerwcu/lipcu należy sprawdzić, czy wolne miejsca nie pojawiły się na danym kierunku we wrześniu podczas rekrutacji uzupełniającej. Jest to możliwe ze względu na to, że pierwotnie zakwalifikowane osoby nie dostarczyły dokumentów, gdyż wybrały inną uczelnię lub kierunek, który bardziej im odpowiadał. Obecnie dzięki niżowi demograficznemu szanse na studia na wymarzonym kierunku są większe niż jeszcze kilka lat wcześniej.

Jeżeli wszystkie powyższe procedury zawiodą, pozostają studia niestacjonarne na wybranym kierunku. Na studia niestacjonarne obowiązują inne limity punktowe, więc może się udać. Wadą tego rozwiązania są finanse. Studia niestacjonarne są odpłatne, dlatego naukę trzeba będzie godzić z pracą lub postarać się o kredyt studencki. Oba wyjścia wymagają wielu wyrzeczeń. Po roku studiowania zaocznie można starać się o uzyskanie przeniesienia na studia dzienne. W tej kwestii również obowiązują wewnętrzne ustalenia uczelni.

Jeżeli zabrakło kilku punktów warto zastosować powyższe propozycje - w końcu i tak nie ma już nic do stracenia.