Nie dostałeś się na wymarzone studia - co zrobić?

Matura, wybór kierunku studiów, wybór uczelni - tak wiele rzeczy do zrobienia w jednym czasie - to coroczna rzeczywistość tysięcy maturzystów. Wszystko jest stresujące, bo uczniowie wiedzą, że ich wybory mogą zasadniczo wpłynąć na przyszłość. I chociaż na codziennie starają skupiać się na innych rzeczach, to podświadome myśli o przyszłości i presja z tym związana ich nie opuszczają.

Dobrze wybrane studia mogą gwarantować możliwości, które odpowiednio wykorzystane, w późniejszym czasie będą składały się na sukces zawodowy, finansowy lub po prostu dobre, spokojne życie w zgodzie z własnymi pasjami.

Co natomiast zrobić w sytuacji, kiedy szczegółowo opracowana wizja przyszłości nagle napotyka przeszkody?

Co jeśli wynik rekrutacji na studia jest niepomyślny?

Z każdej sytuacji jest przynajmniej jedno wyjście.

Jeżeli nie dostałaś / nie dostałeś się na wybrane studia - masz kilka rozwiązań.


Wymarzone studia - drugi nabór

Pierwsza opcja dla tych, którzy nie dostali się na ukochane studia, to tak zwany drugi nabór. Drugi nabór to nie tylko szansa dla powtarzających niezdaną maturę i niezdecydowanych. To także okazja dla osób nieprzyjętych na wymarzony kierunek podczas pierwszej rekrutacji. W drugim naborze pojawiają się wolne miejsca, nawet na kierunki, na które był komplet zakwalifikowanych. Dzieje się tak dlatego, że część osób, pomimo przyjęcia na kierunek, decyduje się na inne studia. Warto więc śledzić komunikaty w systemach rekrutacyjnych o ogłaszanych kolejnych naborach. Może okazać się, że wracacie do gry.


Ten sam kierunek, ta sama uczelnia, inny tryb

Najczęściej załamują ręce kandydaci, którzy nie dostali się na bezpłatne studia dzienne. Rzeczywiście studia dzienne znacząco obniżają koszt studiów i ewentualnie koszt zakwaterowania (jeżeli ktoś planował mieszkać w akademiku). Natomiast koszty codziennego życia pozostają na podobnym poziomie bez względu na tryb studiów. Jeżeli komuś bardzo zależy na studiowaniu danego kierunku, może rekrutować się na studia zaoczne.

Rekrutacja na tryb niestacjonarny zazwyczaj trwa dłużej niż na studia dzienne, a wymagania są mniej wyśrubowane. Zapisując się na studia niestacjonarne, można rozpocząć naukę w planowanym terminie, a nie „tracić rok”.

Jednak decyzja związana z podjęciem studiów zaocznych wiąże się z reorganizacją całego życia. Należy bardzo szybko dorosnąć i szukać sobie pracy, aby opłacić czesne. Dobra wiadomość dla zdeterminowanych jest taka, że po pierwszym roku najlepsi studenci, na niektórych uczelniach, mają możliwość przeniesienia się na studia stacjonarne. Dotyczy to jednak tylko naprawdę wyjątkowych przypadków, osób które oprócz świetnych wyników w nauce mają także inne osiągnięcia, np. naukowe.

Często nieprzyjęci na studia nie biorą pod uwagę studiów niestacjonarnych, kierując się przekonaniem, że studia zaoczne są gorsze.

Czy rzeczywiście tak jest, czy to tylko mit?

O swoich doświadczeniach mówi Ewelina:

- Ja mam porównanie, bo studiowałam równocześnie zaocznie i dziennie. Choć myślę, że też zależy to od kierunku i planu zajęć. Ja na dziennych chodziłam 2 razy w tygodniu, a na pierwszym roku codziennie, ale tylko na kilka godzin. Na zaoczne przyjeżdżałam na cale 2 dni co drugi tydzień - różnicy nie zauważyłam, ani w ilości nauki, ani w podejściu do studentów.

Studia zaoczne mają jedną przewagę: dają możliwość pracy na pełny etat, co pomoże zdobyć różnorodne doświadczenie, nawet jeśli wykonywana praca zarobkowa nie ma związku z przyszłymi planami zawodowymi.


Studia na kierunku podobnym

Dobrym pomysłem może okazać się także podjęcie studiów na kierunku podobnym do tego wymarzonego. Kierunki podobne określane są jako kierunki pokrewne. Dotyczą tej samej dziedziny nauki, jednak plan studiów każdego z nich kładzie nacisk na inne aspekty. Często przedmioty na kierunkach pokrewnych są podobne lub wręcz takie same. Dzięki studiom na kierunku pokrewnym po pierwsze zyskujemy status studenta, a po drugie - po pierwszym roku możemy starać się o przeniesienie na wymarzony kierunek, uzupełniając przy tym tylko różnice programowe (część przedmiotów zostaje przepisana, czyli uznana za zaliczone).


Strategia rekrutacji

Skorzystanie z powyższych opcji wymaga ułożenia sobie wcześniej strategii rekrutacji. Chodzi o wcześniejsze opracowanie planu, co zrobimy, jeżeli nasze pierwotne założenia z jakiegoś powodu nie dojdą do skutku. Należy dokładnie sprawdzić zasady rekrutacji. Wybrać więcej niż jeden kierunek lub więcej niż jedną uczelnię. Jest to ważne jeszcze z jednego powodu - rejestrując się na studia nie znamy jeszcze wyników matur. Możemy orientacyjnie przewidzieć, jakie mamy szanse, kierując się progami punktowymi z lat poprzednich - jednak ten sposób może zawieść.

Dlaczego progi punktowe nie dają pewności możecie przeczytać w artykule Progi punktowe na studia - co trzeba o nich wiedzieć


Gap Year dla zdeterminowanych i niezdecydowanych

A co z osobami, które nie chcą studiować zaocznie lub innego kierunku pokrewnego? Chcą poprawić maturę i spróbować jeszcze raz w kolejnym roku? Co z osobami, które nie dostały się na studia i w sumie same nie wiedzą, czy to dobrze czy źle?

Dla takich osób jest inne rozwiązanie, to tak zwany gap year (ang. gap – przerwa, dziura oraz ang. year – rok). Jest to przerwa między różnymi etapami życia, w tym przypadku pomiędzy ukończeniem szkoły średniej, a rozpoczęciem studiów. Czas ten jest przeznaczony na zdobywanie doświadczenia w odmiennym środowisku i kulturze. W tej koncepcji chodzi o naukę samodzielności lub realizację marzeń o podróżowaniu. Taka przerwa pozwala zastanowić się nad tym, co tak naprawdę jest dla nas ważne.

Gap year ma też wady. Jedną z nich jest brak motywacji do nauki podczas przerwy. Problematyczny może okazać się także powrót do codzienności i regularnego trybu życia. W internecie można znaleźć serwisy, które oferują gotowe programy gap year. Wystarczy wybrać co i gdzie chcielibyśmy robić podczas roku przerwy, np. wolontariat w Australii czy praca w Belgii. Opcji jest bardzo wiele.

Czy rok przerwy to dobry pomysł? Czy ludzie nie żałują potem dziury w życiorysie?

O swoim doświadczeniu opowiada Jakub:

- Ja zrobiłem sobie gap year po technikum. Wyjechałem za granicę do pracy, a w międzyczasie uczyłem się do matury, bo za pierwszym razem zdałem tylko podstawę, bez żadnych rozszerzeń. Maturę rozszerzoną zdałem i poszedłem na kompletnie inny kierunek, niż początkowo chciałem. Nie żałuję, że zrobiłem sobie rok przerwy. Wiele się dowiedziałem o sobie, i miałem czas na przemyślenia. Dodam, że wszyscy mi mówili, że lepiej zostać za granicą, bo przecież mam dobrą pracę i zarobki. Widać więc, że jeśli ktoś naprawdę chce studiować, to będzie studiować bez względu na to, ile sobie zrobi przerwy.

Sytuacja kiedy komuś nie udało się dostać wymarzone studia nie musi oznaczać, że do końca życia musi on rozpamiętywać tą „porażkę”.

Należy szybko wziąć się w garść i wykorzystać jedną z kilku powyższych opcji. Kto wie, co przyniesie przyszłość.