Studiuję dziennikarstwo i komunikację społeczną – rozmowa z Emilią Krawczyk, studentką UAM w Poznaniu

Jak wspominasz maturę?

Dziś nie pamiętam już nawet, czym najbardziej się denerwowałam. Do każdego egzaminu podchodziłam nie z pytaniem „czy zdam”, tylko „ile będę miała procent”, a to uspokajało. Zaczęło się maratonem z języka polskiego, pół dnia wypracowań - to było dla mnie zdecydowanie za dużo. Rozszerzenie pisało się chyba łatwiej. Kiedy już wybrałam temat, podeszłam do niego bardzo metodycznie. Mnie samą zadziwiła własna rozwaga przy pisaniu. Później matematyka, czyli trochę odpoczynku, bo liczyć lubię, a od wyniku nic nie zależało. To samo w przypadku języka niemieckiego i geografii – wynik o niczym nie decydował, chciałam siebie jedynie sprawdzić. Co do angielskiego, „podstawa”okazała się banalna, „rozszerzenie” – zaskakująco łatwe, czego się nie spodziewałam. Myślałam, że będę miała większe problemy. Pamiętam, jak z niedowierzaniem sprawdzałam przykładowe rozwiązania w Internecie. Byłam z siebie naprawdę zadowolona.

WOS wzięłam rozszerzony, bo zawsze zakładałam, że już 50% z rozszerzenia to po przeliczeniu tyle samo, co 100% z podstawy, więc nie ma sensu jej pisać. WOS potrzebny mi był do dostania się na studia, ale nigdy nie przykładałam się do nauki tego przedmiotu. Liczyłam właściwie tylko na łatwy temat wypracowania. W większości odpowiedzi strzelałam, część zadań próbowałam rozwikłać, powołując się na logikę. Poszło bardzo średnio, ale specjalnie się tym nie przejęłam.

Z ustnych najbardziej zawiodłam na niemieckim. W sumie nic zaskakującego, nigdy nie umiałam myśleć w tym języku. Z kolei największy stres przyniósł rozszerzony angielski. Chciałam zdobyć chociaż 50%, pokazać sobie i innym, że mimo iż języka nauczyłam się głównie z seriali, to mam szansę na dobre wyniki. Niestety trochę się zacinałam, brakowało mi słów. Ale uzyskałam świetne 85% i do dziś jestem dumna z tego wyniku. Polski i podstawowy angielski zupełnie mnie nie zaskoczyły. Było łatwo i przyjemnie, do takich egzaminów mogłabym podchodzić codziennie!

Maturą specjalnie się nie przejmowałam. Wiedziałam, że musiałabym się naprawdę postarać, żeby jej nie zdać. Koniec końców zdałam ją najlepiej w powiecie, czym zawsze warto się pochwalić.

Dlaczego wybrałaś studia na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna?

Zawsze lubiłam pisać. Już dawno planowałam studiować w Poznaniu (przez krótki czas zastanawiałam się nad stolicą, ale to szybko minęło). Kiedyś miałam przyjemność odwiedzić wydział, na którym dziś studiuję i od razu stwierdziłam, że właśnie tu chciałabym trafić. Te czynniki złożyły się na marzenie o studiowaniu dziennikarstwa, które wykluło się w mojej głowie mniej więcej w połowie nauki w liceum. I choć w trzeciej klasie zastanawiałam się także nad filologią angielską, na którą nawet złożyłam papiery i zostałam przyjęta, stwierdziłam, że mimo wszystko wolę rozpocząć przygodę z dziennikarstwem. Na razie jestem z tego wyboru zadowolona.

Czy ktoś doradzał Ci w wyborze studiów i uczelni?

Uczelnię, a nawet konkretny wydział polecała starsza siostra. Rodzice doradzali filologię angielską. Znajomi, nauczyciele twierdzili, że nadaję się na dziennikarkę. Ostateczną decyzję podjęłam całkowicie samodzielnie, nie zważając na to, co podpowiadało otoczenie.

Jak wyglądają zajęcia na dziennikarstwie?

Właśnie kończę pierwszy rok nauki i niedługo czeka mnie wybranie specjalizacji. Więcej o studiach będę mogła pewnie powiedzieć, kiedy już tę specjalizację rozpocznę. W chwili obecnej mam co do zajęć uczucia ambiwalentne. Z jednej strony ciekawie prowadzone dyskusje na niektórych ćwiczeniach, poruszanie ineresujących tematów, rozmowy bardziej dojrzałe niż te, które prowadziło się w szkole. Nawet niektóre wykłady są absorbujące, mimo że student pełni tu zazwyczaj funkcję biernego słuchacza. Z drugiej jednak strony zdarza się, że wykładowcy prowadzą zajęcia w sposób wręcz nudny, jak gdyby nie pasjonowała ich tematyka, którą często od lat się zajmują. Bywa nawet, że po prostu dyktują studentom wyuczony tekst notatek, co jest zupełnie bez sensu. Liczyłam na to, że więcej zajęć będzie wiązało się z tematyką ściśle dziennikarską i będą one wymagały od nas większego zaangażowania.

Które przedmioty wydają Ci się najbardziej interesujące, a które sprawiają najwięcej kłopotu?

Najbardziej interesująca jest zdecydowanie historia mediów. Zadziwiające, że przedmiot, który w nazwie ma słowo historia potrafi być ciekawy, ale tak właśnie jest! Wykładowca pasjonuje się tematyką, którą podejmuje podczas zajęć i w ciekawy sposób opowiada o ewolucji mediów na przestrzeni dziejów. Lubię także gatunki dziennikarskie, bo choć prowadzący ten przedmiot redaktor potrafi działać na nerwy, a jego postawa jest często absurdalna, to mimo to zleca nam zadania, które mają rozwijać nasz talent dziennikarski. Czy go rozwijają, to kwestia sporna, okaże się w przyszłości. Co do zajęć sprawiających najwięcej kłopotu, to wskaże na organizację i zarządzanie. Niespecjalnie interesuję się tematyką, a wykłady polegają na zapisywaniu dyktowanych przez wykładowcę notatek. Ćwiczenia również niespecjalnie pobudzają do myślenia.

Gdybyś jeszcze raz miała dokonać wyboru uczelni i kierunku studiów, to decyzja byłaby taka sama czy inna?

Taka sama.

Zastanawiasz się nad swoją przyszłością zawodową? Gdzie chciałabyś pracować?

Chciałabym mieć stałą felietonową rubrykę w jakiejś popularnej gazecie, ale podobno gazety odchodzą do lamusa. W dodatku brakuje mi pomysłu na tematykę tych felietonów. Mam nadzieję, że to wszystko „wyjdzie w praniu”, a przyszłość sama pięknie się ułoży.

Masz jakiś sprawdzony sposób na sesję?

Nauka dzień i noc przed egzaminem? Jeszcze nie znalazłam recepty. Za mną dopiero jedna sesja!

Jak radzisz sobie ze stresem przed egzaminami?

Stres przychodzi zazwyczaj dopiero w dniu egzaminu, kiedy czekamy przed salą. Wtedy pomagam sobie żartami, albo zaczynam gorączkowo powtarzać materiał.

Co najbardziej podoba Ci się w mieście, w którym studiujesz?

Ja po prostu lubię Poznań, zawsze lubiłam. Nie ma tu nic szczególnego, co wyróżniałoby się na tle innych wielkich miast, a mieszkanie w stolicy Wielkopolski szybko powszednieje. Choć może to dobra cecha. Jeśli jakieś miejsce powszednieje, to łatwo może stać się domem.

Jak spędzasz czas wolny? Masz jakieś pasje, którym poświęcasz każdą wolną chwilę?

Uwielbiam oglądać seriale. Jestem na bieżąco z kilkunastoma zagranicznymi tytułami, to zabiera trochę czasu. Z chęcią czytuję książki, wieczory często spędzam ze znajomymi. Nie mam niestety żadnej pasji. Ale najwięcej uwagi poświęcam chyba komputerowi. Trochę to smutne, ale w sumie lubię środowisko internetu.

O czym najczęściej rozmawiasz ze znajomymi?

Rozmawiamy o studiach, studentach i wykładowcach. Poza tym o naszych zainteresowaniach, miejscowościach z których pochodzimy, jedzeniu, czasem nawet o polityce. Nie powiem, że o wszystkich, ale gadamy o naprawdę wielu sprawach.

Jakie masz plany na wakacje?

Końcówkę czerwca, lipiec i sierpień spędzę w pracy. W kantorze. Siedem dni w tygodniu, po 9-10 godzin. Typowa praca sezonowa. Wrzesień rozpocznę wycieczką do Zakopanego, organizowaną przez moje liceum. Tego tygodnia w górach nie mogę się doczekać! Później odwiedzę brata i jego rodzinę w Warszawie. A co potem? Trzeba będzie trochę odpocząć i zacząć przygotowaniado drugiego roku studiów. W międzyczasie będę czytać, oglądać seriale, spotykać się ze znajomymi. Wezmę dzień wolny, wybiorę się na plażę – mieszkam nad morzem! Postaram się znaleźć też trochę czasu dla rodziny, w końcu prawie cały rok spędziłam poza domem.

O czym marzysz?

Marzę o szczęściu. Bo człowiek szczęśliwy ma to, czego mu w życiu trzeba.

(god)