Studiuję turystykę i rekreację - rozmowa z Michaliną Bryk, studentką w Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie.

Jak wspominasz maturę?

Maturę wspominam jako wydarzenie mocno stresujące. Mam to do siebie, że gdy jest ważny egzamin, po prostu bardzo się denerwuję. Chyba najbardziej stresującą częścią na maturach był ustny język polski. Nigdy nie byłam dobrym mówcą, więc wystąpienie nawet przed trzyosobową komisją było dla mnie wystarczająco dużym wyzwaniem. Pomimo tych nerwów udało mi się zachować optymistyczne podejście, co uważam za bardzo ważne. Grunt, to nie dać się zwariować.

Dlaczego wybrałaś studia na kierunku turystyka i rekreacja?

Nie ukrywam, że wybór mojego kierunku nie był jakoś szczególnie mocno przemyślany, zaplanowany i w pełni świadomym. Ale to wynikało z tego, że podobnie jak większość maturzystów, po prostu nie wiedziałam, na co iść i jakie studia wybrać. Nie miałam jasno sprecyzowanych celów, jak niektórzy znajomi, co to dawno postanowili związać przyszłość z medycyną czy prawem. Zdecydowałam się na turystykę i rekreację, bo uznałam, że będzie to dość przyjemny kierunek, a utwierdził mnie w tym przekonaniu mój kolega, który był już po pierwszym roku turystyki i rekreacji na AWF-ie. Przy wyborze akurat AWF-u podobało mi się, że mimo tego, iż wybrałam najmniej aktywny kierunek z możliwych na tej uczelni, jeżeli chodzi o sport, to jednak jest to uczelnia sportowa. I to był dla mnie ogromny atut. Z racji faktu, że zawsze miałam do czynienia z aktywnością ruchową, oferta tej uczelni była dla mnie szczególnie pociągająca. Dałam się więc skusić.

Czy ktoś doradzał Ci w wyborze studiów i uczelni?

Rozmawiałam z wieloma osobami, choć dziś już szczegółów nie pamiętam. Ostateczną decyzją podjęłam sama. Nikt mnie nie zmuszał, żebym poszła na AWF. Jak większość znajomych, robiłam tzw. „wywiad” na temat różnych uczelni i kierunków.

Jak wyglądają zajęcia na turystyce i rekreacji?

Na moim kierunku najważniejsze jest to, że zajęcia są bardzo zróżnicowane. W programie kształcenia są przedmioty począwszy od geografii, która bez wątpienia odgrywa dużą rolę w turystyce, a skończywszy na psychologii czy prawie. Mamy na AWF-ie obowiązkowy obóz w wakacje, który studenci z wyższych roczników bardzo zachwalają. W pewnym sensie taki obóz to dodatkowe, ale obowiązkowe zajęcia. Sama będę miała okazję się dopiero przekonać w najbliższe wakacje, jak to wygląda w rzeczywistości. Liczę na ciekawe doświadczenia podczas nauki pływania na żaglówce, czy też na desce surfingowej. No i już się cieszę na wersję zimową z jazdą na nartach. Poza tym tak naprawdę to, że ćwiczenia lub wykłady są ciekawe, zależy tylko i wyłącznie od prowadzącego. Są wykładowcy, którzy potrafią w pewnym sensie porwać studentów, zainspirować, zainteresować na tyle, że nie ma mowy, by podczas wykładu rozmawiać z koleżanka obok. Zdarzają się nudziarze, ale na szczęście są w mniejszości.

Które przedmioty wydają Ci się najbardziej interesujące, a które sprawiają najwięcej kłopotu?

Najbardziej interesujące przedmioty to te, które dostarczają mi różnych ciekawostek, o których nie miałam wcześniej pojęcia, jak np. geografia turystyczna czy psychologia. I mimo tego, że psychologia jest ciekawym przedmiotem, niestety sprawiała spore trudności, jeżeli chodzi o zaliczenie egzaminu w sesji. Ciężko powiedzieć czy zakres materiału jest rzeczywiście tak trudny, czy po prostu surowo oceniają sami egzaminatorzy. Chyba jedno i drugie.

Gdybyś jeszcze raz miała dokonać wyboru uczelni i kierunku studiów, to decyzja byłaby taka sama czy inna?

Myślę, że nie zmieniłabym uczelni. Jestem zadowolona z AWF-u. Myślałam kiedyś o dziennikarstwie, ale myślę, że studiowanie turystyki i rekreacji wcale nie przekreśla planów pisania w przyszłości. Dopiero będąc tu, gdzie jestem zauważyłam, że to rozwojowy kierunek i stawia przede mną sporo możliwości. Szczególnie, że turystyka wciąż rozkwita.

Zastanawiasz się nad swoją przyszłością zawodową? Gdzie chciałabyś pracować?

To trudne pytanie. Sama je sobie zadaję, ale nie mam póki co sprecyzowanych odpowiedzi i jasnej wizji swojej przyszłości zawodowej. Na razie jako studentka interesuję się dorywczymi pracami, jak np. bycie hostessą.

Masz jakiś sprawdzony sposób na sesję?

Sposób na sesję… podobno przede wszystkim się nie denerwować i nie wpadać w panikę. Sesja nie jest aż tak stresująca, jak się niektórym wydaje. Szczególnie, że masz możliwość poprawy. A jak to studenci mawiają „nie ma spiny, są drugie terminy”. Jeśli mam być szczera, (co wiem z doświadczenia i mam nadzieję, że nauczę się na błędach) to nie warto odkładać wszystkiego na ostatnią chwilę. To tak jak z maturą, człowiek się nie uczył wcześniej, a nagle ogromna ilość materiału zaczyna go przytłaczać. Dobrze jest sobie rozłożyć materiał tak, aby na spokojnie go przyswoić. Oczywiście dobrym sposobem na sesję są ściągi. Pisząc je, zwyczajnie powtarzamy i utrwalamy wiedzę. Nawet jeśli się z nich nie skorzysta, to i tak warto je przygotować.

Jak radzisz sobie ze stresem przed egzaminami?

Słabo sobie radzę ze stresem, ale staram się wierzyć w swoje możliwości. Zazwyczaj moim lekarstwem na stres są wyjścia ze znajomymi, którzy pozwolą mi zapomnieć na jakiś czas o zbliżającym się egzaminie. Swego rodzaju ucieczką jest też oglądanie w domowym zaciszu filmów. Ale z tym trzeba uważać, żeby się za bardzo nie rozkojarzyć. Bo w pewnym momencie, kiedy człowiek ma się uczyć, nawet sufit wydaje się niesamowicie interesujący.

Co najbardziej podoba Ci się w mieście, w którym studiujesz?

Warszawa daje mnóstwo perspektyw i możliwości. Jestem z małego miasta, gdzie od czasu do czasu pojawiało się coś ciekawego, o co człowiek mógł się zaczepić. Jednak nie ma porównania, jeżeli chodzi o stolicę. Znacznie łatwiej znaleźć pracę i jest tutaj niesamowicie dużo miejsc, które pozwalają na rozwój swoich zainteresowań. W moim przypadku to taniec. Wcześniej wyjazd na warsztaty taneczne do Warszawy to była wyprawa, teraz jest wszystko na wyciągnięcie ręki. No i oczywiście nie da się ukryć, że Warszawa to również dobre miejsce rozrywki, gdzie my, studenci, możemy się bawić. Mowa tu o klubach, pubach czy kinach. W tym mieście każdy znajdzie coś dla siebie. Łatwo jest wpaść w rutynę w niewielkiej miejscowości, natomiast duże aglomeracje mają to do siebie, że czas można ciekawie spożytkować. Trzeba tylko obserwować, co się wokół dzieje i korzystać.

Jak spędzasz czas wolny? Masz jakieś pasje, którym poświęcasz każdą wolną chwilę?

Czasami lubię zwyczajnie zostać w domu i oglądać filmy czy seriale. Z drugiej strony jestem ekstrawertykiem i bez ludzi nie istnieję, więc często wychodzę ze znajomymi do klubu potańczyć. A propos tańczenia, nie satysfakcjonuje mnie gibanie się tylko na dyskotece, ponieważ tańczę od kilku lat hip hop i jazz. Obecnie można powiedzieć, że mam małą przerwę, jednak to nie zmienia faktu, że chyba nie było dnia, żebym nie wykorzystała lustra w szafie i nie potańczyła chociaż 10 minut.

O czym najczęściej rozmawiasz ze znajomymi?

Jak to z kobietami bywa, częstym tematem są faceci. Ale tak naprawdę nie ograniczamy się tylko do narzekania bądź opowiadania w nieskończoność o swoim szczęściu. Czasami tematem są studia, kiedy indziej niezbyt poprawne plotki o innych ludziach. Nie ukrywam, że lubię rozmawiać o uczuciach, taka moja natura. Więc chcąc nie chcąc, nie da się pominąć tego tematu, szczególnie w bliskim gronie znajomych.

Jakie masz plany na wakacje?

Plany na wakacje nie są jeszcze sprecyzowane. Póki co muszę odbyć praktyki. To jest obowiązkiem na pierwszym i drugim roku studiów na AWF-ie. Do tego dochodzi wspomniany wcześniej wyjazd na obóz letni.

O czym marzysz?

Marzę o tym, żeby móc rozwijać swoją pasję, jaką jest taniec. Nie chcę narzekać na to, że brakuje mi środków na koncie, żeby pójść na warsztaty do znanego, dobrego choreografa. Chciałabym również wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Może ostatnia część moich marzeń będzie banalna i pospolita, ale jak większość ludzi marzę również o tym, żeby spełnić się uczuciowo przy drugim człowieku, co wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.