W samej Warszawie działa ponad 70 publicznych i niepublicznych szkół wyższych, co przemnożone przez liczbę oferowanych kierunków studiów czy miejsc dla kandydatów daje wyobrażenie, ilu nowych żaków corocznie przybywa do stolicy.

Student w wielkim mieście

„ - Znowu pomyliły mi się kierunki metra i zamiast na Młociny, pojechałam gdzieś w stronę Kabat. Cholera! Nigdy się nie nauczę. To nie jedyna moja wpadka, odkąd przyjechałam do stolicy. Mieszkam teraz w Warszawie, jestem studentką, cały świat stoi przede mną otworem. A ja jakoś czuję, że ten mój świat się właśnie zamknął. Do domu pojadę dopiero za dwa tygodnie. Ka-ta-stro-fa. Ta cała Warszawa mnie przeraża. Znajomi mówią, że za rok przywyknę i nie będę chciała wracać do domu. W końcu ile tu klubów, sklepów, ciekawych miejsc. Nie wiem, co będzie za rok. Teraz wiem, że jestem zagubioną Ewą w chyba zbyt wielkiej i przygnębiającej Warszawie”.

Warszawa to prawdziwa metropolia, z tłumami pędzących do swoich spraw ludzi, gigantycznymi korkami, z wielkimi przestrzeniami i odległościami, wieżowcami przysłaniającymi niebo.

W Warszawie jest prawie 200 linii autobusowych, ponad 20 tramwajowych i 2 linie metra. Nie trudno zagubić się. Na szczęście w dobie smartfonów z pomocą przychodzą aplikacje, jak choćby Jakdojade. Precyzyjnie wytyczają trasę podróży, wskazują na którym przystanku wsiąść, gdzie i na jaki tramwaj czy autobus się przesiąść, podają godziny odjazdu i czas podróży. Będą nieodzowne szczególnie na początku studenckiej przygody w Warszawie, zanim uda się oswoić tą dżunglę komunikacyjną.

Przykładowe koszty komunikacji miejskiej: ulgowy bilet 20-minutowy kosztuje 1,7 zł, 75-minutowy – 2,2 zł, za imienny bilet 30-dniowy trzeba zapłacić 55 zł,

„Dojeżdżamy do Warszawy. Już widzę te wspaniałe wieżowce, światła, neony, autobusy miejskie i śmiesznych ludzików, którzy biegną za uciekającą 190. Wtedy uświadamiam sobie, jak bardzo lubię i jak bardzo nie lubię tego miasta”.

Słoiki i inne formy stołowania

Życie w stolicy jest droższe niż w innych miastach akademickich. Za piwo w pubie, lampkę wina, kawę czy drinka trzeba zapłacić więcej. A przecież zwykły obiad też trzeba zjeść. Nawet największe słoiki przywiezione z domu też kiedyś się kończą. Okazuje się, że nawet w stolicy, w dodatku w samym jej centrum, pożywny dwudaniowy obiad można zjeść za 10 zł.

Wybrane uczelnie prowadzą swoje stołówki, gdzie za niewielkie pieniądze można się najeść do syta. Idąc warszawskimi uliczkami nie sposób nie zauważyć, że aż roi się od drobnych barów, budek z jedzeniem kuchni niemal całego świata. Aby ostatnie wysupłane grosze nie okazały się inwestycją w niestrawność, warto wykorzystać tzw. marketing szeptany (podobno tam…, jadłem, polecam…). Niezastąpione są również aplikacje i portale, prezentujące recenzje konkretnych jadłodajni.

Polskie miasta, z Warszawą na czele, oszalały na punkcie tzw. food trucków. Furgonetki z jedzeniem pojawiają się w różnych miejscach, oferując swoje specjalności: zapiekanki, tradycyjne polskie jadło, kuchnię amerykańską, tradycyjną warszawską, dania z grilla, hamburgery, jedzenie meksykańskie, kanapki i wiele, wiele innych.

Nie samą sesją życie człowiek

W końcu trzeba odreagować stres związany nauką, kolokwiami, egzaminami. Gdzie znaleźć ciekawe miejsca, kluby z fajną muzyką, interesujące wydarzenia? – w telefonie. Z aplikacji coigdzie.pl dowiesz się, gdzie bywać, Going. to niezbędnik bywalców najciekawszych wydarzeń w mieście, Party Lover czy Party Radar – wszystkie imprezy i kluby muzyczne.

Poznajmy się w Internecie

Zanim rozpocznie się rok akademicki na portalach społecznościowych powstają grupy skupiające studentów określonego kierunku studiów. Już wtedy można się wstępnie poznać, zanim ruszy machina otrzęsin i imprez integracyjnych czy wyjazdów adaptacyjnych, organizowanych przez samorządy studenckie.

Konkluzja jest jedna – kto ma smartfona i pakiet niezbędnych aplikacji, nie zginie w Warszawie.

Powodzenia na studiach!