Ranking stworzono na podstawie danych z 800 uczelni z 70 krajów. Kryterium oceny stanowiły środowisko badawcze, kadra, przychody oraz perspektywy międzynarodowe. O niekwestionowanym sukcesie można mówić w przypadku Wielkiej Brytanii. Szkoły wyższe z tego regionu to prawie jedna czwarta całego rankingu (46 miejsc), z czego aż 7 znalazło się w pierwszej dziesiątce

Prawie tak samo dobrze wypadły Niemcy, które są drugim najczęściej reprezentowanym państwem w rankingu. Z wyróżnionych 36 instytucji niemieckich, aż 11 znalazło się w pierwszej pięćdziesiątce. Nie najgorzej wypadły także Włochy, jednak pierwsza z 11 wyszczególnionych uczelni uplasowała się dopiero na 50. miejscu. Obroniły się także państwa skandynawskie, Republika Irlandii oraz Szwajcaria. Gorzej wygląda sytuacja w przypadku krajów południowej i wschodniej Europy. W rankingu nie znalazł się żaden z polskich uniwersytetów.

Pierwsza dziesiątka rankingu prezentuje się następująco:

1.Uniwersytet Oksfordzki

2.Uniwersytet Cambridge

3.Imperial College London

4.Politechnika Federalna w Zurychu

5.University College London

6.Londyńska Szkoła Ekonomii i Nauk Politycznych

7.Uniwersytet Edynburski

8.King's College London

9.Instytut Karolinska

10.Uniwersytet Ludwika Maksymiliana w Monachium

Dlaczego Wielka Brytania?

- Myślę, że tak dominująca obecność uniwersytetów brytyjskich wynika z ich prestiżu - twierdzi Izabella Grabowicz, wykładowca języka angielskiego na Uniwersytecie Warszawskim. - Jeśli ktoś zostanie zapytany o najlepszy uniwersytet w Europie, na pewno najpierw wymieni jeden z dwóch najbardziej znanych uniwersytetów, Oxford lub Cambridge. Cieszą się one zasłużoną sławą ze względu na liczbę wykształconych tam naukowców, którzy otrzymali Nagrodę Nobla lub inne cenione nagrody. Drugim czynnikiem promującym uczelnie brytyjskie jest również ich wkład w tak zwane badania naukowe, którego wielkość i znaczenie wynika z funduszy na to przeznaczanych. Polskie uczelnie finansowane głównie z budżetu państwa nie mają opcji konkurowania z uczelniami od wieków komercyjnymi.

Cudzoziemcy na polskich uczelniach

Chociaż w zestawieniu zabrakło polskich uniwersytetów, odnotowują one coraz większe zainteresowanie ze strony obcokrajowców. Potwierdza to raport "Studenci zagraniczni w Polsce 2015" opublikowany przez Fundację Edukacyjną "Perspektywy". Wynika z niego, że w roku akademickim 2014/2015 studiowało w Polsce ponad 46 tys. cudzoziemców ze 158 krajów. W porównaniu do roku poprzedniego, to ponad 10 tysięcy więcej. Jest to zaledwie 3,1 proc. wszystkich studiujących w naszym państwie, ale warto zaznaczyć, że jeszcze w zeszłym roku było ich 2,3 proc., a siedem lat temu zaledwie 0,6 proc.

Ponad 50 proc. zagranicznych studentów w Polsce to Ukraińcy. Wynika to z trudnej sytuacji politycznej tego kraju oraz konsekwentnie prowadzonych tam od ponad 10 lat działań marketingowych promujących polskie uczelnie (przede wszystkim w ramach programu "Study in Poland"). Nasz kraj chętnie wybierają także Białorusini, Norwegowie, Hiszpanie oraz Szwedzi.

Wykształcona Polska

Według danych MNiSW roku wyraźnie wzrosła liczba Polaków z dyplomem ukończenia studiów (z 14,4 proc. w 2002 r, do 40,5 proc. w 2013). Cel, jaki ma osiągnąć nasz kraj według UE to 45 proc. do 2020 roku. Polskę wyróżnia także niski odsetek osób między 18 a 24 rokiem życia, które zrezygnowały z dalszej edukacji i mają jedynie średnie wykształcenie. W 2013 roku najniższy wskaźnik odnotowano w Chorwacji (3,7 proc.), Słowenii (3,9 proc.), w Czechach (5,4 proc.) oraz właśnie w Polsce (5,6 proc.), podczas gdy w Hiszpanii wyniósł on aż 23,5 proc., a na Malcie 20,9 proc.

Co prawda rodzimych uniwersytetów zabrakło w europejskim rankingu, ale pod względem liczby studiujących osób jesteśmy w czołówce. Zajmujemy czwarte miejsce w Europie - zaraz po Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji.

Źródło: gazeta.pl