Studiuję oceanografię - rozmowa z Anną Bobik, studentką Uniwersytetu Gdańskiego.

Jak wspominasz maturę?

Niewiele pamiętam, ponieważ byłam trochę zestresowana. Oprócz obowiązkowych przedmiotów pisałam również WOS i geografię, bo jeszcze nie wiedziałam, na jakie studia się wybiorę. Większość ludzi zresztą nie wiedziała. Atmosfera tak naprawdę rozluźniła się dopiero po ostatnich, ustnych egzaminach z języka polskiego. Wcześniej, choć wielu próbowało zachować pozory, był tylko lęk i niepewność. Teraz wiem, że niepotrzebnie. Z perspektywy czasu myślę, że matura w porównaniu do sesji to był pikuś.

Dlaczego wybrałaś studia na kierunku oceanografia?

Od zawsze interesowałam się tą tematyką. Śledziłam informacje w prasie i telewizji, ale wtedy nie myślałam o tym, by moje zainteresowania stały się przedmiotem studiów. Po maturze złożyłam podania na różne kierunki, głównie filologiczne. Koleżanka poradziła mi, żebym złożyła dokumenty jeszcze na oceanografię. Odważyłam się i… mnie przyjęli. Dziś, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to jedne z najciekawszych studiów, o jakich słyszałam.

Czy ktoś doradzał Ci w wyborze studiów i uczelni?

Wyżej wspomniana koleżanka oraz własna intuicja. Rodzina nie wywierała na mnie żadnej presji.

Jak wyglądają zajęcia na oceanografii?

Na wykładach, które często są dość wcześnie rano, uczymy się teorii potrzebnej podczas ćwiczeń. Zwykle dopiero na ćwiczeniach zaczynamy rozumieć konkretne zagadnienie. Tak było z matematyką, gdzie wykład opierał się na pokazaniu nam dziwnych szlaczków, miliona wzorków i innych hieroglifów. Dopiero na zajęciach praktycznych dawaliśmy radę rozwikłać te zawiłości. Podobnie jest z fizyką morza, tyle, że tu więcej da się zrozumieć na wykładzie niż na ćwiczeniach. Fizyka ogólna dzieli się na zajęcia w laboratorium i ćwiczenia obliczeniowe. Na "labkach" wykonujemy różne doświadczenia fizyczne, dzięki którym nierzadko tracimy słuch lub wzrasta nasza masa mięśniowa. Geologia i biologia oraz hydrobiologia opierają się głównie na teorii, którą po przyswojeniu musimy wykorzystać w terenie. Chemia i hydrochemia są prowadzone analogicznie do biologii. Między tymi zajęciami jest np. rozpoznawanie minerałów, obserwacja zakwitów w morzu, itd. Co do kadry nauczycielskiej, jest ona bardzo profesjonalna. Na każdych zajęciach obowiązują określone reguły, ustalane przez wykładowcę. Ale nie brakuje śmiechu i poczucia humoru. Wykładają zarówno naukowcy z tytułami magistrów, jak i doktorzy oraz profesorowie. Z mojego punktu widzenia przeważnie lepiej pracuje się z młodszymi wykładowcami. Ale nie mogę narzekać, mało jest takich przedstawicieli kadry, którzy potrafią uprzykrzyć studentowi życie. Ulubieńcem wszystkich jest profesor P. od hydrobiologii, na którego wykładach przeważnie można odpocząć (czyt. spać) oraz panowie z wydziału fizyki, którzy potrafili ubarwić najbardziej nudne zajęcia w pracowni fizycznej.

Które przedmioty wydają Ci się najbardziej interesujące, a które sprawiają najwięcej kłopotu?

Najbardziej spodobały mi się geologia i fizyka, a najmniej matematyka, hydrochemia i hydrobiologia. Na II roku możemy już wybrać specjalizację więc ja, kierując się swoimi upodobaniami, chcę wybrać ścieżkę geologiczną. Najwięcej trudności sprawiło mi zaliczenie matematyki w I semestrze. Przyznaję, nie przykładałam się za bardzo, ale również mieliśmy bardzo mało czasu, aby dokładniej sobie wszystko przyswoić, ponieważ nam ten semestr skrócono. Ogólnie rzecz biorąc w każdym przedmiocie znajdzie się coś ciekawego. Dużo też zależy od tego, w jaki sposób jest wykładany.

Gdybyś jeszcze raz miała dokonać wyboru uczelni i kierunku studiów, to decyzja byłaby taka sama czy inna?

Ponownie wybrałabym oceanografię i Uniwersytet Gdański. Jak na razie nie narzekam, podoba mi się ogólna organizacja uczelni i ludzie, którzy tam pracują.

Zastanawiasz się nad swoją przyszłością zawodową? Gdzie chciałabyś pracować?

Zastanawiam się od dłuższego czasu i bardzo bym chciała pracować w zawodzie, jednak wiem, że taką szansę dostają prawdziwi pasjonaci mojego kierunku. Trzeba dużo, dużo pracy, aby zaistnieć na oceanografii. Jest to przede wszystkim kariera naukowa, która bardzo mi się podoba, jednak chciałabym także mieć bardziej wolny zawód, nie tak bardzo uzależniający mnie od danej placówki, miejsca, ludzi.

Masz jakiś sprawdzony sposób na sesję?

Nauka, nauka, nauka. I to nie dwa dni przed egzaminem, ale w ciągu całego semestru, na ćwiczeniach i na kolokwiach. To jedyna droga, aby na egzaminie czuć się w miarę pewnym tego, co się wie. Osobiście nie zawsze mi się to udaje.

Jak radzisz sobie ze stresem przed egzaminami?

Zamykam się w sobie albo rozmawiam z ludźmi. To dwie skrajne postawy: zależy jaki egzamin. Przy zaliczeniach zawsze jest trochę stresu. Stres w umiarkowanej dawce jest potrzebny, bo działa na mnie mobilizująco.

Co najbardziej podoba Ci się w mieście, w którym studiujesz?

To, że w zasadzie są to trzy miasta. Uniwersytet mieści się w Gdańsku. Ja mieszkam w Sopocie. A uczelnię mam w Gdyni, gdzie jest Instytut Oceanografii. Na pewno dużym plusem jest dostęp do morza, piękne miejsca, gdzie można odpocząć. Dużo ludzi uprawia tu sport i miasta wspaniale są do tego przystosowane. Lubię też Szybką Kolej Miejską, czyli potocznie zwane SKM - ki, bo ułatwiają poruszanie się po wszystkich trzech miastach. Podobają mi się też ludzie, którzy są otwarci i towarzyscy.

Mieszkasz w akademiku, u rodziny czy w wynajętym mieszkaniu?

Mieszkam w wynajętym mieszkaniu.

Jak spędzasz czas wolny? Masz jakieś pasje, którym poświęcasz każdą wolną chwilę?

Lubię grać w siatkówkę, chodzę czasem na mecze ligi międzywydziałowej. Wolny czas staram się poświęcić na poznawanie Trójmiasta, ewentualnie odpoczywam po intensywnej nauce spacerując lub przesiadując na plaży.

O czym najczęściej rozmawiasz ze znajomymi?

O studiach! Najczęściej. A gdy wszyscy mają już dosyć, to o różnych codziennych sprawach. O naszych problemach, a także o tym, co się dzieje w Polsce i na świecie (niekoniecznie chodzi tu o politykę).

O czym marzysz?

O skończeniu studiów, znalezieniu idealnej dla mnie pracy, podróżach, skoku ze spadochronem… A reszta to tajemnica.

(god)