Ocena uczelni


Komentarze (192)


  • Michal9191

    Proszę o opinie na temat kierunku: informatyka stosowana w języku angielskim, jak wyglada programowanie ile języków programowania itp Mam opcje studiowania w Gliwicach również informatyki po angielsku, rozważam która lepsza. Proszę was o pomoc ;)
    7/15/19
  • Julia

    Dostałam się na Architekturę na Pwr i Pk.... co wybrać ?
    7/11/19
  • Marta

    Reply for the comment of ola123456 from date 7/2/19
    Dzień dobry, zapraszam do kontaktu z Działem Rekrutacji Politechniki Wrocławskiej. rekrutacja@pwr.edu.pl
    7/2/19
  • ola123456

    Cześć, jestem tegoroczną maturzystką i zastanawiam się nad wybraniem nowego kierunku na wydziale mechanicznym, tzn. robotyki i automatyzacji procesow. Na dniach otwartych dowiedziałam się, że będąc na tym wydziale nie istnieje coś takiego jak życie towarzyskie, jest tylko nauka. Czy rzeczywiście jest tak ciężko? Jakie są Wasze opinie na temat tego wydziału, może wiecie coś o tym kierunku? Pomóżcie plz
    7/2/19
  • progi punktowe

    z jaką maturą dostaliście się cyberbezpieczeństwo? gdzie znajdę progi punktowe z ubiegłego roku?
    6/12/19
  • do - 4 razy d

    Czy możesz uzasadnić swoją opinię? tak się składa, że planuję studia tutaj i chętnie dowiem się więcej, ale i konkretniej, Tomek
    5/31/19
  • Nick2000

    Mam pytanie odnośnie inżynierii zarządzania czy ciężko się dostać oraz czy wysokie wyniki sportowe pomagają w dostaniu się na polibudę (w celu jej reprezentowania na AMP)
    5/14/19
  • 4 razy d

    boze miej w swojej opiece tych ktorzy dopiero przyjda na PWr, zdecydowanie nie polecam wydzialu W4 a w szczegolnosci elektroniki po polsku i angielskiej
    4/23/19
  • pwr19

    Jak w komentarzu XYZ. Na temat i rzeczowo.
    3/18/19
  • uwaga

    jakiś hejter snuje się po Politechnikach i pisze głupoty - wpisy z czapy, podteksty polityczne, jakiś sfrustrowany psychiczny ...
    3/11/19
  • o architekturze

    Wszystkie napisane tu uwagi pod adresem Wydziału Architektury są dla mnie niezrozumiałe, wszystkim gorąco polecam moją uczelnię, szczególnie Pani Klimek, to wspaniała kobieta, dzięki niej jestem architektem.
    3/9/19
  • ^^

    Ciekawe czy w gabinecie mgr Bułat i mgr Krupa dalej wisi zdjęcie JP2...
    3/7/19
  • Admin

    Ostrzeżenie dla Użytkownika o końcówce nr IP - .252. Zaprzestań hejtowania. Wszystkie Twoje wpisy (pod różnymi Politechnikami) będą blokowane.
    3/2/19
  • Admin

    Komentarz usunięty.
    2/22/19
  • Nick

    Ale tu nacjonalizm na forum panuje.
    2/17/19
  • Maciej

    Coś dodam. Proszę przeczytać opinię "XYZ" z czerwca 2018. 100% konkretna i trafna. Potwierdzam z dniem dzisiejszym.
    2/13/19
  • Maciej

    No to będę się powtarzał. To samo pisałem w październiku 2018 roku. Arogancja dziekanatów i "Panów" Dziekanów w stosunku do studentów bez zmian. Żeby się dowiedzieć czegoś dot. spraw formalnych trzeba się ustawić w kolejce przed dziekanatem o siódmej, może wcześniej. Może o dwunastej zostaniemy przyjęci, pewności nigdy nie ma. Może Dziekan przyjdzie i powie, że dzisiaj to nie, ważne sprawy, wiecie, rozumiecie.. No może jutro... Nie ważne, że godziny przyjęć studentów są wyznaczone, aż dwa razy w tygodniu (?!). Uczelniana "szlachta" ma to gdzieś, pełny feudalizm. Nie mówię, że wszyscy na uczelni mają być na "you", jak w krajach bardziej cywilizowanych. U nas prestiż naukowca buduje się podejściem do studenta. Dziekan odsyła do prorektora a ten do dziekana. Kołomyja. A co na to samorząd studencki? Opiekunowie roku? Dupy usadowione na wygodnych stołeczkach, pełna asekuracja. Na oficjalnym forum P. Wr. mnóstwo pytań dotyczących spraw formalnych, zaliczeń , urlopów dziekańskich etc. Burza mózgów, nikt nic nie wie, każdy dziekanat ma inną politykę zależną od pogody, może menopauzy panienek w dziekanacie? kasandra by tu wymiękła. Regulamin studiów pisał chyba naćpany idiota, bo skoro tyle pytań formalnych, to jak inaczej? W dziekanacie się nie dowiesz, bo albo sami nie wiedzą, albo są "zarobieni" po uszy, albo mają studenta w d... O, przepraszam, na pierwszym roku przy rekrutacji jest miło. Wiadomo, dotacja się przyda. Na oficjalnym forum polwro jest cacy, żadnej krytyki uczelni, nawet tej konstruktywnej. Który student się narazi i napisze o tym bałaganie. Kto oficjalnie podda w wątpliwość kompetencje wykładowcy, który ma zdawalność egzaminu na poziomie 10 na 120 osób? Chyba że założymy, że na uczelnię przyjmują samych leni i idiotów. NIKT! Bo trzeba się zalogować! Czy nikt z tym nie zrobi porządku? Życzę wytrwałości sobie i wszystkim studentom!
    2/13/19
  • Admin

    Komentarz usunięty.
    1/25/19
  • zdziwiona

    a ten Wasyljuk to jeszcze zyje? podobno go juz zabili? chyba za wolyn?
    1/6/19
  • jodla

    moja opinia i informatyce jest pozytywna, poziom wysoki, zajęcia przydatne, pracowałem już na 3 roku, teraz też, mamy z kumplami propozycje pracy, cały czas podnosimy kompetencje, pewnie jeszcze jakiś czas zostaniemy w Polsce, ja potem planuję wyjazd do Anglii lub USA.
    10/19/18
  • Maciej

    Na pierwszym roku przy rekrutacji jest miło, przyjmują jak najwięcej studentów, żeby dostać dotacje. Dalej zaczyna się jazda. Nikogo w dziekanacie W-5, gdzie indziej pewnie też, nie interesuje, że połowa studentów nie zdała trudniejszego egzaminu. Student to nr w systemie a nie człowiek. Dostać się do Dziekana ( i coś załatwić ) jest trudniej niż do Królowej Matki. Albo jeszcze go nie ma, albo już wyszedł. Pełny feudalizm w podejściu do studentów i ich czasu. Nikt nie ocenia skuteczności/efektywności nauczania i wykładowców. Nikogo nie obchodzi mierny wynik egzaminu. W normalnej szkole średniej, gdyby zdawalność matury była na takim niskim poziomie, nauczyciel by wyleciał na bruk. A tu? Przychodzi" geniusz" na wykłady, rzuci coś na ekran, trochę poopowiada i po wykładzie. O kursach powtórkowych można pomarzyć. Wykładowcy są zadowoleni ze swojej "dobrej roboty", połowa ludzi nie zaliczyła egzaminu i wszystko jest ok. Uczelnia postawiła na samokształcenie, trochę godzin żałosnego czasem wykładu, resztę materiału ma student opanować sam w domu. To po co ta szkoła? Nie dość, że niektóre wykłady są mierne, to ilość godzin jest zdecydowanie za mała. Dodam, że nie wszyscy studenci to lenie, żeby ktoś nie podniósł tego argumentu. Na W-5 przyjmowani są maturzyści z bardzo dobrymi świadectwami. Oczywiście, są też dobrzy wykładowcy, ale to raczej mniejszość Życzę zdrowia i cierpliwości studentom.
    10/4/18
  • Indeks w Kieszeni

    Oprócz tego, że znajduje się w świetnym miejscu do studiowania, to jeszcze jest uznawana jedną z najlepszych politechnik w kraju.
    8/6/18
  • Lece od lat

    Czy jest ktos chętny do wypowiedzenia sie o kierunku inzynieria materialowa na tej wlasnie uczelni?
    7/9/18
  • Ola

    Studiuję biotechnologię na pwr. I to jest jakaś kpina. Mam porównanie z inną uczelnią i tutaj traktują Cię niepoważnie. W dziekanacie nic się nie da załatwić, pracownicy są niepoinformowani, każdemu i każdego dnia mówią,co innego. Prowadzący też niewiele lepsi. Tylko krzyczą, wymagają,żebyśmy wszystko wiedzieli, a nic od siebie nie dają. Na całej uczelni są popierani włazid...y, cwaniacy, ludzie ściagający na egzaminach oraz ci,którzy przychodzą na pierwszy termin nienauczeni,a na drugim dostają to samo co na pierwszym i mają 5,5. Prowadzący robią wyścig szczurów i chcą,żeby studenci się nawzajem utopili w łyżce wody. A i na pomoc "znajomych ze studiów" też nie liczcie,bo tutaj każdy sobie wrogiem ;) Na innej uczelni się o wiele więcej nauczyłam niż tutaj, tylko straciłam nerwy. Nie polecam z całego serca.
    6/28/18
  • Anna

    Niestety potwierdzam opinię XYZ...
    6/28/18
  • Wojciech Krzysztofik

    Stawka 1000 PLN za egzamin
    6/26/18
  • Do kandydata na ZIP

    Jeśli chcecie jakieś informacje dotyczące ZIP-u na wydziale mechanicznym to ułóżcie pytania i zostawcie swój email a wyślę wam odpowiedź :) Student od przyszłego sem 3 roku.
    6/22/18
  • kandydat

    Cześć. Wybieram się na kierunek ZiIP. Powie mi ktoś czy ciężko sie dostać? I czy kierunek jest wymagający?
    6/18/18
  • XYZ

    Z całym szacunkiem, ale PWr to stan umysłu, bo na tej uczelni niczego się nie nauczysz! Na początku, nie znając systemu PWr, byłam wręcz zachwycona tą uczelnią, jej renomą i prestiżem. Niestety, czas zweryfikował jaka naprawdę jest ta uczelnia. Większość wykładowców (oczywiście nie każdy!), to zwykłe chamy i prostaki, nie mający pojęcia o wyobrażeniu, nie wiem kto pozwolił im na nauczanie w szkole wyższej. Większość wykładowców zawsze znajdzie błąd, choćby w najprostszym zadaniu, byle pokazać swoje ego. Tutaj prawdziwa wiedza i nauka się nie liczą! Studenci traktowani są jak kolejny numerek indeksu do obrobienia. Nie wspominając już o uwalaniu ludzi na kursach i wysyłanie na kursy powtórkowe, za które się oczywiście płaci. I zaznaczę tutaj, że nie zawsze wina leży po stronie studentów (owszem, są tacy, którzy w ogóle się nie uczą). PWr to maszynka do zdzierania kasy i tylko kasa liczy się na tej uczelni! Poziom tej uczelni coraz bardziej sięga dna, studenci korzystają z gotowych opracowań i skryptów z lat ubiegłych, zakuwają wszystkie pytania i odpowiedzi na pamięć lub ściągają, bo od xxxx lat nic się nie zmienia. Co roku bez mała te same kolokwia i egzaminy. Nic dziwnego, że studenci w pewnym sensie idą na łatwiznę. Najgorsze jest to, że kilka osób pisze to samo słowo w słowo na kolokwium, a zdaje może ze dwie lub trzy... Często i gęsto jest tak, że to loteria decyduje, czy zdasz, czy nie. I oczywiście humorek wykładowcy. Na PWr nadal panuje system rodem z PRL, ta uczelnia wcale się tak nie rozwija i wcale nie ma takiego wysokiego poziomu. Ciekawa jestem, ile jeszcze ludzi nabierze się na tą przecudowną reklamę tej uczelni? Wracając do wykładowców, to też jest jakaś kpina... ich podejście do studentów mówi samo za siebie... zachowanie niektórych wręcz żenujące. Nie odpisują na maile, nie przychodzą na konsultacje, nie szanują czasu studentów, wymagają traktowania "partnerskiego", a sami mają w głębokim poważaniu studentów. Na tej uczelni jest tak, że student to student (ten głupszy), a wykładowca to wykładowca (ten mądrzejszy). Patrząc na PWr od razu widać, że panuje tam nepotyzm, rządzą tam rodzinki, przyjaciele. Każdemu, kto planuje iść na tą uczelnie, odradzam, stracicie czas, pieniądze i nerwy! Niczego się nie nauczycie! Ten kto się rzeczywiście uczy, ma najgorzej. Najlepiej mają oszuści, krętacze, ci, co ściągają, włażą w dupę wykładowcom lub lecą schematami, tzn. kują wszystko na pamięć, nic z tego nie rozumiąc. Od strony praktycznej też jest bardzo słabo, więc mając wybór tylu uczelni, polecam wybrać każdą inną ;)
    6/16/18
  • Patolotechnik

    Ja na miejscu osób, które czują się poszkodowane przez zmuszane do "szlajania się po knajpach" już przygotowywały się do składania zawiadomień do prokuratury. Widać tu sporo analogii do sprawy Piotra Ż z uniwerku - tam było zmuszanie do umawiania się dziewczyn na randki za ocenę. Sąd uznał, że należy kwalifikować to za działanie z art. 228 KK - niedozwolona korzyść osobista w związku z pełnieniem funkcji publicznej. Sporo zależy od tego, jakie były okoliczności tych "wyjść".
    6/15/18
  • @MIBM

    @MIBM nie jest wysoki poziom, nie przejmuj się. Co do pracy to najtrudniej się zakręcić, ale jak już będziesz miał trochę doświadczenia ~1 rok to we wrocławiu zawsze coś znajdziesz. Dużo ofert także dla świeżaków jest w strefach pod wrocławiem, np w Jelczu, Oławie bo tam ludziom z Wrocławia nie chce się jeździć i mają braki, sam tak znalazłem pierwszą pracę w konstrukcji maszyn.
    6/12/18
  • W10(ogólnie PWR)

    Kwestia zaliczenia kursów tutaj nie zależy głównie od tego co masz w głowie a od tego kogo(jakiego wykładowce,prowadzącego) los Ci przydzieli .Tutaj jeden wykładowca uczący przedmiotu X. mówi,że nie zdałby egzaminu u drugiego wykładowcy przedmiotu X a studenci muszą go jakoś zdać...Przychodząc tutaj trzeba uzbroić się w stalowe nerwy i być świadomym,że na 95% będzie się powtarzało kilka kursów nie ze względu na swój niski poziom wiedzy a ze względu na prowadzących,którzy akurat w Twoim roku prowadzili dany przedmiot.Jeden wykładowca z przedmiotu y każe Ci się nauczyć 500 stron książek z rysunkami a drugi wykładowca przedmiotu Y podaje 10pytań i mówi,że 5 z nich będzie na egzaminie....Podsumowując jeśli wybieracie się na tą uczelnie,to życzę dużo szczęścia :)
    6/7/18
  • MIBM

    Siemka, chciałem zadać wam pytanie odnośnie Mechaniki i Budowy Maszyn na PWR. Czy warto się w to pchać? Czy poziom na prawdę jest tak wysoki jak mówią? Jak wygląda sprawa ze stażem i pracą po MIBM (tutaj pytanie do absolwentów) :) Dodam, że interesuje mnie Wydział Mechaniczny. Muszę wybrać pomiędzy Uniwersytetem Zielonogórskim - wybudowałem się blisko, także nie miałbym problemu z dojazdem i kosztami życia studenckiego, a pomiedzy Pwr - wysoki poziom, nie wiem czy podołam :), wysokie koszty życia we Wrocławiu. Podzielcie się opiniami i poradami. Z góry dzięki :)
    6/3/18
  • AB

    Jednym zdaniem złodzieje i naciągacze, którzy łupią studentów na kasę.
    4/27/18
  • Architektura

    2/10 - Może i ładny budynek, może i ładne miasto, ale na tym się kończy.
    4/13/18
  • Patrycja K.

    Chciałabym napisać parę słów o Wydziale Architektury. Po pierwsze, nie rozumiem dlaczego w każdym, ale to każdym semestrze trzeba przechodzić przez to piekło zapisów elektronicznych? To tylko utrudnia naukę, nie mogę nigdy być na pierwszych zajęciach bo system mnie nie wpisał do grupy i później mam zaległości. Po drugie, nie wiem dlaczego, ale Samorząd Studencki nic nie robi na rzecz studentów. Ja odnoszę wrażenie że ci studenci, którzy zapisali się do Samorządu to chyba są tam tylko po to by sobie coś pozałatwiać, a może dla tej pensji, która otrzymują? Sama nie wiem, wydaje mi się że to są pieniądze wyrzucone w błoto. Prosiliśmy wiele razy o interwencję w sprawie nieterminowych kolokwiów i terminów poprawkowych, nic z tym nikt nie zrobił. Skoro tak to działa to może lepiej by tego nie było? Po trzecie, bardzo mi było przykro gdy w czasie wykładów Pan Profesor Bić mówił że kobiety mają inaczej zbudowany mózg od mężczyzn. Może Pan Profesor dobrze się bawił, ale ja musiałam wyjść bo chciało mi się płakać. Najpierw jego córka postawiła mi 3 na semestr bo w dniu oddania projekt nie wyszedł jak chciała, a potem cały semestr musiałam być obrażana za to za swoją płeć. I na egzaminie też dostałam niższą ocenę bo Pan Profesor życzy sobie tylko jedną kartkę A4, a mnie zabrakło miejsca i tylko dlatego miałam gorszą ocenę. Nie chcę już tu dłużej studiować, są tu bardzo nie mili ludzie. :(((
    4/6/18
  • Ania93 opinia o Wydziale Architektury

    Kumoterstwo w tej uczelni nie zna granic. Teraz po interwencji Policji są mili bo się boją, ale za pół roku będzie tak samo jak było (a nawet i wcześniej). No właśnie, to znaczy jak? Nie zanudzać Was historią mojego życia, ale gdybym miała wiedzę obecną, patrząc wstecz te 8-10 lat temu, z ręką na sercu - uciekłabym z tego kraju. Jeżeli już musiałabym zostać to ten budynek omijałabym szerokim łukiem. Teraz napiszę dlaczego tak myślę i skąd się wzięła moja konkluzja. Zacznijmy od początku... Egzamin na studia. Jedni uważają że jest zbędny inni że to zło konieczne w dobie tych ,,złych matur". Jak to wygląda w rzeczywistości? Najpierw trzeba się zapisać. Nie, nie na egzamin. Najpierw trzeba się zapisać do ,,szkoły rysunku". Od razu, wszystkim pewnym siebie zdolniachom tłumaczę - ''Talent nie istnieje". To jest dewiza PWr WA i tego się trzymajmy. Szkół rysunku jest wiele, ale liczą się tylko te szkoły, które są prowadzone przez człowieka, który pracuje w WA, który pochodzi z rodziny któregoś wykładowcy, który tą uczelnię ukończył i może zaoferować te parę tysięcy powodów komisji egzaminacyjnej, by jego studenci mogli się tam dostać. Ja poszłam do szkoły, którą prowadził gostek 28 lat, który skończył ten wydział. Przepraszam, nie wiem jak to napisać... bo wiem że jak napiszę to wprost to ten komentarz zostanie usunięty. Nawet nie musiałam dokańczać mojego rysunku na egzaminie. Wszyscy z naszej grupy dziwnym zbiegiem okoliczności byli w jednej sali, dla nas egzamin zakończył się bardzo szybko. Najwyższe oceny na roku. A rysownikiem siebie nie nazwę. Ale - to jest początek studiów. Jeszcze ich nawet nie zaczęliśmy... Następnie rejestracja w systemie. I tu się zaczyna niezłe bingo - otóż rejestrować się nie może każdy, nie wiem, czy to wiecie drodzy zainteresowani? Ja nie musiałam się rejestrować - mój profil już istniał. Nie wiem skąd i jak. Podobno ,,nie pamiętam" jak go założyłam. Wszystko elegancko, pięknie. Ale moja znajoma, która uczyła się rysunku sama, raz dostała bardzo niską ocenę, dwa zarejestrowała się na Architekturę, pół roku czekała aż to wszystko zacznie działać jak należy, a potem okazało się, że dostała się na wieczorową mechatronikę czy jakoś tak. ,,Bo tam były wolne miejsca" powiedziała jej miła pani w dziekanacie. Miła była - ale dla mnie. Ja z wtedy złego słowa nie mogłam powiedzieć o tych paniach. A koleżanką kto by się przejmował - pewnie zwariowała. Zaczynają się studia, pierwszy rok... Te nadzieje na zdobywanie wiedzy, ten młodzieńczy entuzjazm - wszystko to prysnęło jak bańka mydlana, gdy zobaczyłam jak robi się z ludzi wariatów. I nie piszę o jakiejś trudności z przyswajaniem wiedzy, o nadmiarze nauki, nie, nie, nie! Nic z tych rzeczy! Nauka na WA to trwa tylko jedną noc przed egzaminem w sesji i polega na wkuciu gotowca lub ,,przygotowaniu się na egzamin", jak kto woli. Chodzi o to że nie ma sposobu na zaliczenie przedmiotu, jeżeli prowadzący nie chce. Jak się uprze - to każdego uwali. I nic tu nie pomoże nauka, praca, zdolności, uśmiech na twarzy. Gdyby nie to, że pomagałam w nauce koleżankom, które były ze słabszych szkół, nie wiedziałabym nawet o jakiej skali problemu mówimy. Jeden prowadzący matematykę - super, hiper, praca wre, problemu z zaliczeniem nie ma. Drugi opowiada cały semestr studentom że nie pamięta już tego przedmiotu i nie rozumie po co ogóle tu siedzą, robi banały na zajęciach, na kolosach taka kosa, że sam prowadzący przedmiot powiedział ,,że to niemożliwe by takie zadania dał prowadzący X" bo są zbyt trudne na architekturę (wymagały rachunku różniczkowego z trzeciego roku studiów). Ale to jest nic... Przejdźmy do tych, niech no zerknę, ,,zaangażowanych i opowiadających z pasją" wykładowców na Architekturze. Tak, faktycznie, takiego zaangażowania nie sposób pomylić z żadnym innym. Pierwszy raz w życiu widziałam wykładowcę, który potrafił olewać własne zajęcia, takiego, który ,,dla zasady" uwala cały rok trzy razy bo ,,za jego czasów tak było" i takiego, który zalicza jak chce, bez związku z pracą całosemestralną, bez związku z efektem projekty, bez związku z żadnymi ocenami. A pan dziekan potem tłumaczy ,,bo na architekturze to nie jest tak, że liczy się sumienność, praca, wyniki w nauce - prowadzący może oceniać jak mu się chce". Ten komentarz chyba wyczerpuje wszystkie wątpliwości. I niestety - tak właśnie wyglądały całe moje studia. Potem ''Ruralistyka" - przecież to co tam sobą reprezentowali wykładowcy to jakaś paranoja. Przecież my przyszliśmy na uczelnię, a nie do teatru. Człowiek robi, robi i nic z tego nie ma, dalej oceny są wystawiane wedle ,,widzi mi się''. Koleżanka musiała pójść na Policję bo prowadzący ją uwalił wmawiając jej że nic nie robiła cały semestr. Poszłyśmy z dziewczynami poświadczyć na komendzie, że tak było to po 15 minutach z dziekanatu ktoś zadzwonił, że się znalazły już prace tej pani. Konstrukcje ... nie, proszę o mnie nigdy nie mówić, że znam się na konstrukcji. Po wszystkich semestrach *tych* konstrukcji bałam się nawet pokazywać na budowie na praktykach. I słusznie bo nic nie wiedziałam. Metody sprzed lat '70, prowadząca nie wyrabia się z materiałem, a prawda okazuje się być taka że czasu wystarczy, po prostu organizacja zajęć leżała. No i urbanistyka. Ahaha, jak miło było przeżyć ten przedmiot. Miłe konsultacje w pubie i niekończące się petycje do dziekana by zmienić grupę. ,,Ale o co paniom chodzi, przecież pan W. to taki miły człowiek". Może o to że nie jakoś nie było nam miło siedzieć przy opilcy w jakiejś norze. Zresztą pan dziekan także ma nadzwyczaj polskie nazwisko - może szanowny ,,Student" łaskawie zapozna się z etymologią tych nazwisk? Zapewniam, że bardzo pouczająca to lektura. Zresztą dalej na czasie - jak widać po urbanistyce. Ja się wypchałam do takiej młodej prowadzącej i zaliczyłam, ale dziewczyny musiały powtarzać rok bo nie poszły na spotkanie wieczorem. Wnętrza - Dobry Boże, jakaż to była przygoda! Kolejny przedmiot, na którym prowadzący udowadniali iż nawet w sypialni można postawić stolik z piwem rodem z kiepskiego filmu amerykańskiego. Też miałam szczęście bo uciekłam do młodej, fajnej babki, ale to co działo się z grupą w profesora... po prostu brak słów. Tak w ogóle to chciałabym napisać, że praktycznie 90% projektów na tych studiach nie jest wcale samodzielnych. Wszyscy studenci latają na korki do studentów budownictwa i ci rysują te projekty jak powinny wyglądać. To samo z wizualizacjami - to chłopaki z wnętrz nam pomagali. Dlatego Panie ,,Student" - jak pana stać to pan może tak studiować i mówić że ,,warto". Papierek czy jest aż taki cenny to nie wiem, ale kto bogatemu zabroni? W czasie studiów poznałam parę koleżanek, które zrezygnowały bo nie miały pieniędzy by zlecać wykonanie projektów, a zapewniam tutaj wszystkich że nie ma takiego studenta na tych studiach, który samodzielnie zrobiłby wszystkie. W warunkach permanentnego amoku wydziałowego nie da się ani normalnie pracować, ani normalnie się uczyć. Bez pomocy w formie zleceń projektów - nie ma mowy o ukończeniu tych studiów. No i dyplom. Miałam znów szczęście bo trafiłam do prowadzącego, który ma w dziekanacie jakieś układy - i dyplom broniłam w terminie. Ale większość roku nie bo ,,nie było miejsc". Musieli zdawać albo w czerwcu, albo we wrześniu, albo za rok. I po raz kolejny - z ręką na sercu - zdałam te studia tylko dlatego, że miałam szczęście. Może i na starcie było mi trochę łatwiej bo sporo z przedmiotów ścisłych miałam w szkole średniej. W dalszym ciągu jednak twierdzę, że gdyby nie znajomości, tj. mój nauczyciel rysunku do egzaminu, mój promotor, koleżanki (które po dyplomie, okazało się, miały rodziców pracujących na polibudzie) - nigdy, ale to przenigdy nie ukończyłabym tych studiów. Co ja piszę - nawet bym się na nie nie dostała. Nie ma szans, bez tego to będziesz 5,6 razy zdawał i zdawał i się nie odstaniesz, a mniej zdolni od ciebie już dawno będą ,,mgr-ami". Na studiach to samo, będziesz zdawał i zdawał i zdawał tą urbanistykę i ci rok w rok będą mówili że ,,to nie to", a w międzyczasie jakaś panienka, która tylko znała córkę profesora, nawet o tym nie wiedząc przyjdzie z niekompletnym projektem a pan doktor jej powie ,,no, leniuszek wstąpił w panią. Ale projekt jest ładny i się broni." i przejdzie nawet z 4.5. I to samo jest z projektami - nie pójdziesz do studentów innych kierunków, nie zlecisz projektu (a są takie ogłoszenia nawet na korytarzach WA) - nie przejdziesz. A to zawsze jest parę tysięcy na semestr. I potem się będziesz dziwić jak moja koleżanka ,,co źle zrobiłam", a tu o to nie chodzi czy dobrze, czy źle coś zrobiła. A w tym samym czasie, w którym ona się dziwi już ktoś inny sobie jest tym ,,mgr-em'' i ma się całkiem dobrze ze świadomością że kompletnie nic nie umie z tego dawno zapomnianego projektu ze studiów bo kompletnie mu się to nie przydaje do życia ani do szczęścia. A dyplom - ,,światło czerwone - proszę czekać". To samo - masz znajomości to przejdziesz i bronisz się lekko, łatwo i przyjemnie. Miła komisja, miłe, uśmiechnięte twarze, proste pytania, odpowiesz - dobrze; nie odpowiesz - też dobrze, a nawet jeszcze lepiej bo może byś się wygłupiła...! To - dokładnie to co napisałam to jest 10000000% prawda o tym wydziale. Nie jakieś te ołówki, kredki, gumeczki księcia z bajki, który tego, że ma dobrego wujka w uczelni to nie napisał, tylko prawdziwe, twarde, ponure życie - taki jest ten wydział. A moja najlepsza przyjaciółka pojechała zaraz po maturze do Anglii i ma już mieszkanie, pracę na stałe, studiuje (tam się dłużej czeka na drugi stopień), ma fajnego chłopaka, ma samochód, ma 4 dni wolnego w tygodniu, ma oszczędności, ma wycieczki co dwa tygodnie po Świecie. A ja - ja mam dyplom Architekta z ,,najstarszej uczelni architektonicznej w Polsce powojennej". I nie mam ani samochodu, ani mieszkania, ani pracy (nie potrzebują tylu architektów w Polsce, tak mi powiedzieli), ani oszczędności, ba! mam długi nawet po tych latach studiów, ostatni raz byłam na wakacjach po maturze w Kołobrzegu i szczerze - nawet ochoty by męczyć się kolejną lawiną absurdów tego zawodu w tym kraju. Mi wystarczyło pół roku pracy w zawodzie by zrozumieć że w tym kraju bez znajomości jesteś nikim. I te studia, te piękne hasła, o których tutaj Magda napisała - to wszystko pic na wodę. O twoją forsę chodzi, by ją zostawić w tym wydziale i potem mieli extra pensję tam wszyscy. A bez przygotowania zawodowego nic nie znaczysz nawet jak masz pracę więc zapomnij o tym by samodzielnie coś dalej działać. W WA tej wiedzy nie zdobędziesz, tu chodzi o to byś za tą wiedzę płacił innym, ale nie za naukę a za usługę. Dlatego wszyscy zainteresowani ta uczelnią - jak was stać i nie macie pomysłu na życie, faktycznie ,,warto" pobawić się w architekta. Natomiast jak ktoś ma trochę ambicji to oj, lepiej się nie pokazywać nawet na tej uczelni.
    4/6/18
  • Student

    Z większością nieprzyjemnych sytuacji opisanych w komentarzach poniżej nigdy nie miałam do czynienia, studia są bardzo przyjemne choć trzeba nastawić się na trochę większe koszty niż na innych kierunkach (materiały na makiety, kartki, ołówki, rapidografy itp.) ale i tak uważam, że warto. Kierunek bardzo rozwija, poszerza horyzonty, szczególnie wykłady z projektowania- widać że wykładowcy są zaangażowani i opowiadają z pasją. Wykładowcy i ćwiczeniowcy starają się w większości żeby student wszystko zrozumiał i zaliczył przedmiot. Jeśli chodzi o mniejszości narodowe to jest to mniej więcej 1% wszystkich studentów, przynajmniej na pierwszym roku. Jeśli chodzi o egzamin z rysunku to uważam, że jest oceniany względnie obiektywnie i sprawiedliwie, także jeśli ktos się dobrze przygotował (szczególnie z rysowania postaci) nie powinien mieć problemu ze zdaniem. Jeszcze raz polecam i zapraszam na W1
    4/3/18
  • imnoone

    Świetna uczelnia, super kadra oprócz pojedyńczych przypadków :)
    4/3/18
  • :(

    Prawda w oczy kole - za młodu nos zadarty do góry, a na stare lata jeszcze dłuższy niż u Pinokia. Wstyd Ela, wstyd... Myślisz, że jeśli usuniesz wszystkie komentarze krytyki to wtedy staniesz się lepszą osobą? Piękny przykład dajesz młodzieży, przepiękny. Oby tak dalej to może zostaniesz parlamentarzystką z wyższym wykształceniem. Kochani Studenci! Sama kiedyś byłam studentką i wiem jak ciężko jest młodym ludziom zacząć start w dorosłe życie. I za naszych czasów były i teraz też są - problemy. Ja pamiętam waszych nauczycieli i szczerze dziwię się że nimi zostali, za pozwoleniem. Ja zawsze nauczyciela kojarzyłam z fantastycznymi pedagogami z mojego liceum, 1LO w Oleśnicy. Tam to był poziom. I wszyscy potrafiliśmy jakoś z sobą żyć, po lekcjach chłopaki szli grać w nogę z Panem Nowik, fantastyczny pedagog! Na lekcjach geografii z pamięci rysował mapy wszystkich krajów. Dlatego miałam geografię w małym palcu. Każdy ma swoje zdanie na ten temat. Chcę jedynie dodać że najbardziej lubiany kolega z naszej klasy, Pan Paweł Cyrankiewicz, którego do dnia dzisiejszego wspominam jako uśmiechniętego, rumianego chłopaka, który zawsze miał coś ciekawego i mądrego do powiedzenia, został nauczycielem. I uczy bardzo dobrze. A to dlatego że jest lubiany. Z zawodem nauczyciela wiąże się pojęcie trochę zapomniane przez młodych obecnie, jest to charyzma. I o ile w przypadku Pawła nie miałam cienia wątpliwości że będzie wspaniałym ojcem, świetnym pedagogiem, psychologiem, że będzie potrafił bez trudu dotrzeć do młodych ludzi - w przypadku niektórych nazwisk, które znam, ze składu obecnych pedagogów na Architekturze, mam nie tylko wątpliwości, ale nawet i zastrzeżenia. Przecież Ela nigdy nie rozmawiała nawet z żadnym kolegą czy koleżanką z uczelni. Była to kompletnie niekontaktowa osoba, nawet jak na architekturę. Rodzina profesorska i wiecznie zadarty nos. Każdy jej się nie podobał, każdy robił wszystko źle i wszyscy byli ''be''. Najmądrzejsza w całej wsi. Gdy kolega bronił dyplom magistra musieliśmy ponad półtorej godziny czekać właśnie na młodziutką doktorantkę, która zgubiła notatki, w których były tak cenne uwagi że bez nich nie moglibyśmy sobie uświadomić jaki to kolega był głupi i Boże uchowaj, dyplomu winien nie dostać nigdy. Wreszcie pan recenzent zabrał głos i obronę kontynuowano - to Ela wyskoczyła na koniec, po ocenie, chcąc dodać coś z pamięci. Nie wyszło, trochę się wszyscy pośmiali. Zero podejścia do młodzieży, pokory w stosunku do drugiego człowieka zero. Czego taki człowiek ma nauczyć młodych ludzi? Jak z inwalidy na wózku zrobić baletnicę? No pytam się, jak? Łamiąc nogi i podcinając skrzydła wszystkim lepszym od siebie? Bo czytając o Pani Doktor Ewie Małgorzacie Górskiej jakoś nie widzę by lata pracy w murach mojej ukochanej uczelni nauczyły nauczyciela pokory, chociaż w stosunku do koleżanki z pracy. Dlatego zwracam się do młodych ludzi. Już za naszych czasów zdarzało się że ktoś przez pomyłkę zostawał nauczycielem. Mieliśmy młodego i ambitnego doktora matematyki, który chciał koniecznie pokazać że matematyka najważniejszym przedmiotem jest. I dlatego na czwartym roku studiów mieliśmy rachunek wariacyjny z matematyki wyższej. Po co - do dziś nie wiem. I wtedy już wiedzieliśmy że było to szaleństwo w czystej postaci dlatego poszliśmy do Pana Dziekana z prośbą o ograniczenie matematyki. Oczywiście, najpierw było sporo odmów, ale byliśmy nieugięci i dopięliśmy swego. Chcę was nauczyć jak załatwiać takie problemy bo one są przez całe życie. Idąc do takiego mądrali z papierkiem wyobraźcie sobie że siedzi przed wami taki mały nygus ze szkolnej ławki obok, który w najlepszym wypadku potrafił coś wysyczeć przez zaciśnięte zęby bo w rzeczywistości nie potrafił sam w sobie wykrzesać nic miłego ani dobrego. I zamiast wtedy wysłać to do psychologa i pracować nad tym dzieckiem by stało się człowiekiem - najmądrzejsi w całej wsi rodzice nauczyciele pchali to dalej wmawiając że to cały świat dookoła jest zły. I stąd właśnie się wzięły te problemy, które macie. To wy jesteście dla nich tymi złymi i dlatego zasłużyliście sobie na karę. A że się nie buntujecie - tym lepiej. Wyrok był jak widać zasłużony. Przemyślcie to. Na trzepak raczej carycy nie weźmiecie, ale Dziekana można zawsze zmienić. Kto to widział by na architekturze dziekanem nie był jakiś przystojny, wysoki, mądry mężczyzna, który żyje ze studentami i chce się nimi zajmować. Do tej pracy trzeba mieć rękę, trzeba lubić młodych ludzi, a nie uciekać przed nimi w biurokrację i bankieciki. Nic dziwnego, że macie takich mądrych nauczycieli - bo większych dziwadeł z czasu moich studiów nie pamiętam. A bynajmniej wspomnienia tych ludzi z czasów ich młodości nie wzbudzają we mnie nic ponad żal i współczucie. Wesołych Świąt Młodzi i do roboty!
    3/30/18
  • Administrator

    Komentarz usunięty.
    3/20/18
  • ehh

    Ludzie! Piszecie i piszecie o tym WA. Przecież to jasne co się tam wyrabia, a wy jak te dzieci zastanawiacie się co robić. Kryminał to kryminał - ukradli prace - na Policję, do Prokuratora. Uchybili jakiemuś punkcikowi regulaminu - do Sądu Administracyjnego. Punktować ich. To nie jest tak że oni tam są z zamiłowania do nauki czy z miłości do młodzieży. Oni nie mają wyboru bo nigdzie indziej ich nie chcą. Potem w wakacje pracuję w takim jednym z jedenastu kurortów wypoczynkowych (opłacanych przez Polibudę) dla pracowników dydaktycznych i słyszę co mówią. Oni nie patrzą się na studenta jak na człowieka, który przyszedł się czegoś nauczyć. Oni patrzą się na niego jak na intruza. Najchętniej siedzieliby w tych uczelniach sami. Oni zachowują się jakby byli to ludzie zdziczali i zdziwaczali, samotni, przerażeni obowiązkami ludzie, którzy zrobią wszystko by uciec przed odpowiedzialnością. Nie zastanawiajcie się nad tym dlaczego oni coś tam zrobili. Zrobili by nic nie robić. O to w tym wszystkim chodzi. Student coś marudzi, chce być zbyt ambitny albo coś tam wychwycił nie tak w procedurze - to po głowie, po głowie. Jak ktoś jest z Wrocławia to pamięta targowiska (albo rodzice pamiętają). Tam właśnie były takie komunistyczne, ,,barejowskie'' klimaty - podchodzi kobieta i pyta o cenę pomidora to jeszcze nim w głowę dostanie bo wścibska. Tu jest dokładnie ta sama komunistyczna mentality. W Polsce nie chodzi o żadne cele tylko o to by napchać sobie kieszenie po brzegi i potem to przeżreć, przepić i mieć wszystko w tyle. To samo jest na tej uczelni - to wręcz pomnik apoteoza PRL-u. Myślicie, że kogokolwiek tutaj obchodzi wasze wykształcenie? Oni patrzą na was jak na zło konieczne. To urząd, a w Polsce, w urzędzie chodzi o to by wystraszyć petenta i by w niebie były same dziury. Nie zakładajcie absolutnie żadnych szczytnych intencji. Nie chcę nikogo obrażać, ale nie jest dalekim od prawdy stwierdzenie ,,ci którzy coś potrafią pracują, ci którzy nic nie potrafią uczą dalej..." ani klasyk ,,obyś cudze dzieci uczył". Ten ,,zawód" nie jest wcale nobilitujący. Żeby skończyć rzucając kredą o tablicę w takim wydziale trzeba być tak zdolnym by zebrać serię gromkich śmiechów na paru Sympozjach Naukowych. Jeszcze w latach '70 ubiegłego wieku na samej matematyce z 360 studentów przyjętych na pierwszym roku tylko jeden dochodził do magisterium, pozostałym trzem setkom organizowane ,,tok pedagogiczny". I tak nam wyrosło pokolenie eł-geniuszy nauczycieli, którzy nigdy nie chcieli uczyć. Tu jest tak samo. Po wojnie nie było ludzi wykształconych, każda chętna para rąk mogła znaleźć pracę w uczelni wyższej, ucząc w trybie jakimkolwiek (tak, moja babcia uczyła po wojnie wszystkiego i to autentycznie wszystkich, tak źle było). Zrozumcie, że bezpośrednio po wojnie ludzie musieli ciężko pracować fizycznie by móc wprowadzić jakikolwiek ład do tego życia. Mało tego, nasz ,,wielki brat'' rozpił nam naród. To z tego okresu wzięły się wszystkie patologie współczesnego społeczeństwa. A ci ludzie to są ich dzieci, które nie miały innego wyboru jak iść w ślady tatusia czy mamusi nauczycielki - bo nie było wtedy wyboru. A teraz mamy już za sobą okres lat '90, XXI wiek, ,,chcieć to móc". I dlatego mamy tak poważne problemy i w polityce, i innych szczeblach władzy i w samej uczelni - to boli, gdy po biedackim życiu widzisz młodszych od siebie, którzy będą mogli osiągnąć to, czego ty nigdy nie osiągnąłeś. To pokolenie, mówiąc wprost, zazdrości nam naszej młodości. To po to powstały te kretyńskie wynalazki jak terroryzm (i zwróćcie uwagę, że Wrocław i to PWr są jedynym miejscem w Polsce kojarzonym z tym hasłem. Tak, jakby komuś bardzo zależało na pokazaniu, jacy to studenci są źli i niedob-zi!), jak i wynikające z niego absurdalne ustawy o inwigilacji (dziwne, tak naprawdę Policja jakoś nie inwigiluje stron pornograficznych (jakby nie było wiadomo co się tam dzieje i wymagało to ,,inwigilacji"...) a inwigiluje właśnie studentów (i uczelnia nie sprzeciwia się temu) na podstawie domniemania winy jaką jest skorzystanie z ,,chomika'' - jaka to tragedia, student pobierze na komputer książki do nauki w domu, toż to trzeba karać chłostą na tej tragedii architektonicznej pt. ,,dziedziniec" (matematyczny) pana Wowrzeka nieopodal wentylowanego C-13). Uczelnia na to wszystko pozwala bo chodzi tylko o to by wydębić od studenta money-cash. Policja nie ma pieniędzy na pensje dla swoich pracowników. Uczelnie także - muszą sobie zapewnić pensje na te rzesze doktorantów, stąd właśnie powstał pomysł na ,,legalną" łapówkę czyli ,,warunki". Dawniej to wyglądało tak że szło się do wykładowcy pod krawatem z jakimś souvenirem i się zaliczało od biedy. Teraz to już cała uczelnia stoi na baczność jak te zjawy na dworcach, z wyciągniętymi łapkami po datki. To już nie czasy Samorządów Studenckich, Parlament Studencki to dzieci naszych nauczycieli i polityków (czyli także nauczycieli. Mało kto zwraca przecież uwagę na fakt, że 95% polityków to właśnie nauczyciele akademiccy, którzy z miłości do Ojczyzny tak pięknie nam urządzili, że teraz jedynym sposobem na przeżycie jaki Państwo pt. Wieś śpiewa i tańczy, zapewniło swoim obywatelom to zakiszenie ogóra na 500+, przy wzrastających cenach masła, które niebawem i tak pochłoną ten zacny upominek. Ale grunt że ich apetyt nie będzie zaspokojony bowiem 17tys. miesięcznie toż to - przykład płynie z góry - ,,ledwo wystarcza"... [zaczynam rozumieć dlaczego WA tak nie lubi dobrych zmian]), nie liczcie na ich pomoc. Sami sobie pomóżcie. Skoro już nie macie żadnych - bo nie macie - możliwości by poprzez te studia się wzbogacić i zapracować sobie na uczciwy grosz, bądźcie uczciwsi od prawników. Pismo + termin = Sąd. Nie ma innego sposobu bo ten jest dobry. Kosztuje, ale i tak mniej niż chowanie głowy w piasek i udawanie, że nie ma problemu. Zachęcam również do zapoznania się z modnymi teraz trendami pt. ,,molestowanie". Mamy już podejrzenie o ,,mobbing'', mamy podejrzenie o,,dyskryminację'', myślę, że większość Pań w tym ,,męskim" zawodzie może poczuć się... molestowana. Najlepszym przykładem jest chyba Pan Dziekan - Panie Dziekan do tego stopnia czuł się chyba molestowan że aż zniknęł z pracy. Moja koleżanka, Panna Kinga ciągle też chyba czuje się molestowana - przez narzeczonego, przez klientów, przez psa. Podobno kobieta to generalnie ,,podmiot molesting-preasure" (szkoda, że nie jest już matką - czas płynie i nie widzę owoców tej ,,miłości" narzeczeńskiej... a z suchymi jajnikami ciężko o dzieci) i to - tak się składa - jest głównym tematem rozmów wśród kobiet w tym zacnym miejscu. Tak więc zachęcam - alkoholicy mają na starcie przegrane u psychiatry, szpitale psychiatryczne czekają otworem na ,,molesterów".
    3/2/18
  • Wydział architektury - opinia

    https://nfamob.wordpress.com/2017/02/25/politechnika-wroclawska-ignoruje-mobbing-zakonczenie/ ------ Już sama sprawa sądownicza z powództwa wieloletniego pracownika dydaktycznego daje najlepsze świadectwo temu wydziałowi. ,,Zaginięcia" prac studentów vs Policja - kolejna odsłona prawdziwej twarzy tej uczelni. Samorząd, który zamiast zajmować się studentami zajmuje się polityką i nie umie odpowiedzieć na pismo - następna perła w koronie. Pan profesor Bić powiedział w czasie swych słynnych wykładów: ,,Talent nie istnieje!";. Przykro mi, ale z mojej korespondencji z Prof. D. Hampton wynika iż jednak istnieje - w uczelni Pani Profesor w Bostonie talentów jest całkiem sporo. Może to po prostu we Wrocławiu ich brak (i dlatego ten ptak tak ,,oczy kala" jak w artykule Pani Doktor)? Zastanawiam się nad zbiorowym pozwem do sądu. Zainteresowanych proszę o kontakt.
    3/2/18
  • mechaniczny

    Mógłby ktoś powiedzieć coś o prowadzących z tego wydziału? Mam nadzieję, że są tam sami Polacy (prowadzącymi) a nie jacyś ukraińcy czy inni. Jak traktują studenta? Najbardziej chodzi mi o kierunek ZiIP
    9/29/17
  • Andrzej

    Dziekanat wydziału elektrycznego. Ważna Panienka przy swoim biureczku stara się udowodnić każdemu studentowi, szczególnie nowicjuszom, że jest idiotą. Załatwienie każdej sprawy wymaga kilkukrotnej wizyty w dziekanacie, przepuszczania sprawy przez "system", wystawania w kolejce, składania papierowych potwierdzeń i tak w kółko Macieju. Ważna Panienka NIGDY nie poinformuje studenta, jakie kwity ma dostarczyć przy następnej wizycie, żeby od ręki załatwić sprawę. NIC nie powie, zaczeka na następną wizytę studenta i wtedy poinformuje go, czego i jakich kwitów mu brakuje. I wypad z dziekanatu. W normalnym świecie życzliwych sobie ludzi postępowanie nie do pomyślenia. Panienka to nieużyta, wredna baba czerpiąca satysfakcję ze studenckich problemów. Życzę wszystkim studentom powodzenia i wytrwałości w kontaktach z tym "czymś" w dziekanacie. Ja skończyłem już tą szkółkę i mam problem z głowy.
    9/28/17
  • Mostech

    Czy ciężko jest na kierunku ZiIP na Wydziale Mechanicznym? Chodzi mi o takie przedmioty jak projektowanie baz danych, ekonometria itp. Chcę wziąć udział w wymianie między uczelniami i rozważam Wrocław.
    9/27/17
  • Patolotechnik

    Z komentarzy poniżej wynika, ze dochodzi do naruszania prywatności studentów W-1. Moim zdaniem, taki stan, to najwyższy czas, żeby zacząć walczyć. Pamiętajcie, prawo do prywatności i wolności osobistej jest dobrem chronionym!. Nagrajcie drania, jak pije piwo w czasie dyżuru i zmusza do tego samego studentów. Moze to zrobić osoba spoza roku np. nagrać film na komórkę. Zeznawać w sadzie jako świadek. Piotr Z z socjologii tez wydawał się bezkarny (jego występki były może bardziej drastyczne), ale skończył z zarzutami prokuratorskimi. Nie bać się!
    9/20/17
  • PWR Wydział Architektury

    Oh ah, piękne ulotki przed pójściem na studia, jak światowo, jak pięknie i nowocześnie. Bzdura. System, który panuje na uczelni jest stary jak świat czyt. student jest g... warty , jest tylko od tego, żeby płacić za poprawki albo studia niestacjonarne. Zacznę od samego egzaminu z rysunku...wiele zależy od szczęścia, od osoby, która sprawdza, od tego czy akurat przykleją naklejkę z nazwiskiem osoby, którą planują odgórnie przyjąć niezależnie od jego umiejętności, a w efekcie Twoja praca przesunie się na szary koniec listy. A jak ktoś pójdzie na niestacjonarne i płaci grube hajsy? WHAT EVER. Żadnej różnicy, często traktowany jeszcze gorzej, zajęcia prowadzone dokładnie w taki sam sposób jak na dziennych + znoszenie patrzenia na ciebie z góry przez niektórych wielkich prowadzących, staranie się o wykształcenie studenta nie wchodzi tutaj w grę. Po co komu tyle malarstwa na architekturze ja się pytam? Prowadzący powiedzą "Architekt musi być wrażliwy na kolory blablablabla", jest to na uczelni prowadzone od x lat i nadal w Polsce zjawisko pastelozy, to może nie tędy droga? Ok,kursy BKP skończone, a tu bam...trzeba zrobić praktykę rysunkową u prowadzących, zamieszanie niewiarygodne, bo UCZELNIA TECHNICZNA nie jest w stanie zorganizować na czas elektronicznych zapisów. Dobra, każdy się zapisał idziemy na praktyki w czasie wakacji, prowadzący się nie zjawia. W ten sam jeszcze dzień dowiadujemy się iż prowadzący jest chory. Po czasie ze źródła innego niż politechnika wychodzi, że prowadzący nawet nie został poinformowany o praktykach. Kolejne zamieszanie, dla niektórych to jedyna i ostatnia szansa, gdyż zaczynają ostatni semestr, a dla niektórych jest to niemożliwe w innym terminie, gdyż pracują. CO Z TEGO? A no nic, bo według władz wydziału nic nie da się z tym zrobić. Jutro zapisy, każdy musi mieć czas na ułożenie planu z siatki, a planu nie ma... następstwo tego, korekty gdyż kursy będą nakładać się na siebie=panie w dziekanacie, łagodnie mówiąc, nie będą w najlepszym nastroju ergo nikt niczego nie załatwi, każdy będzie miał plan w cały świat, żeby mieć jak najmniej czasu na naukę. Ta uczelnia utrudnia życie. A może zacznę pracować na studiach? Pomyśli student, który nie chce obarczać finansowo rodziców. Da się, ale osoby, które tego dokonują wyglądają w efekcie jak wrak człowieka. Niektóre uczelnie stosują system work&study, ale nieeee, nie ta. Można by pisać jeszcze naprawdę wiele, ale osoby poniżej już dość nieźle wyczerpały temat więc nie chcę się powtarzać. Podsumowując: PWR utrudnia życie jak tylko może.
    9/19/17
  • Politechnika Wrocławska Wydział Architektury

    Ocena 32/100 Za ,,plus" wypada uznać ładny budynek, lokalizację w sąsiedztwie parku, dobrze skomunikowaną. Wadą jest dzielnica ponieważ sąsiedztwo Wyszyńskiego nie stanowi bezpiecznej okolicy, szczególnie w godzinach wieczornych. Sam budynek natomiast jest nieprzystosowany do warunków użytkowania ponieważ nie posiada ani jednego normatywnego pionu z windami, a także nie ma ani jednego udogodnienia dla osób niepełnosprawnych. Za inną zaletę należy uznać obecność dwóch pracowni komputerowych z możliwością plotowania projektów. Wadą natomiast jest ekipa pracowników, która ją ,,prowadzi". Pracownicy nie chcą wypełniać swoich obowiązków, dziekanat natomiast lokuje w salach zajęcia w taki sposób, który uniemożliwia studentom ich swobodne użytkowanie. W rezultacie idąc do pracowni komputerowej zamiast z niej skorzystać otrzymuje się pouczenie: ,,teraz nie mam czasu"; od pana opiekuna laboratorium. Dziekan powie jedynie iż laboratorium komputerowe nie jest przeznaczone dla studentów. Wadą jest także brak parkingu. Wadą jest też brak kontaktu z innymi wydziałami. Wydział architektury znajduje się daleko od innych wydziałów, co powoduje iż studenci nie mają kontaktu z rówieśnikami. Wadą jest także kadra naukowa, która jest nieprzygotowana do nauki kształcenia zawodowego. Brak im doświadczenia w pracy biurowej, także uboga liczba realizacji podkreśla istotne mankamenty w wykształceniu. Kolejną wadą kadry jest słaba znajomość języka polskiego. Wykładowcy okazują się lepiej władać i zdają się chętniej porozumiewać językiem ukraińskim. Kolejną wadą jest nieuzasadniony brak dyscypliny w przestrzeganiu procedur określonych w Prawie Polskim, a także w Regulaminie studiów. Także wadą jest brak przestrzegania przepisów BHP, o czym świadczą konsultacje odbywające się w pubie z polecenia Grzegorza Wasyluk, pracownika dydaktycznego. Wadą jest także szereg uchybień w postaci zapewnień Elżbiety Trockiej-Leszczyńskiej, która zapewnia studentów o terminach obrony pracy dyplomowej, której później nie umożliwia, uchybienie Roberta Masztalskiego, który nie reaguje jako dziekan ds. kadr w sprawie ,,zaginięcia" prac studentów, które zabrała doktorantka, Karolina Wiatrzyk. Wadą są także dzieci, które bawią się trutką na szczury, która leży niezabezpieczona w wydziale w wielu miejscach. Wadą jest niezabezpieczony plac budowy w wejściu do wydziału, na którego progu studentka uszkodziła nogę. Wadą jest niemiła, niesympatyczna młodzież, która chwali się, że studiuje tu bo ,,rodzice robią interesy z wykładowcami". Wadą jest Samorząd Studencki, który otrzymując wynagrodzenie za pracę w Samorządzie nie broni studentów przed nieprawidłowościami uczelni. Wadą jest także wyrabianie w studentach postawy przeczącej warunkom pracy na polskim rynku. Metody, które są wpajane młodym ludziom nie uczą, w jaki sposób projektować by skutecznie przeprowadzić procedurę realizacji projektu koncepcyjnego, budowlanego przy zapewnieniu wiedzy o właściwym rozumieniu przepisów prawa administracyjnego oraz zastosowania ustaw dot. budownictwa i projektu budowlanego; metody te kształcą natomiast postawę przekory, która winna sprzeciwiać się prawu. Za wadę i zaletę można uznać fakt, że są to dobre studia dla leni. Kończąc zauważam że kończąc te studia nie zyskacie Państwo gwarancji dobrego przygotowania zawodowego. Dyplom to będzie tylko papier, który dla większości nawet uczelni na świecie nic nie znaczy. Proszę zawczasu zastanowić się, czy chcecie Państwo zostać architektami czy tylko ukończyć architekturę i pracować później w sklepiku uczelnianym, bufecie, czy być pracownikiem naukowym, który resztę życia spędzi w tym budynku. Nie warto marnować życia na tą uczelnie. Uczelni jest wiele a życie jest jedno.
    8/31/17
  • archiwroc

    Ja mam dość. Wchodzę, pytam w portierni o sale, słyszę jakieś ,,umle gumle". Nic, idę dalej. Pytam pani na korytarzu, słyszę znowu jakiś obcy dialekt, wychwytuję jedynie ,,spasiba" czy jakoś tak. Idę do Dziekanatu, czekam, wychodzi jakaś pani pytam, słyszę ,,gda gda". Co to kurnik jakiś? To ja jestem w Rosji, na Ukrainie? Skoro tu sami Ukraińcy siedzą i wygląda na to, że przejmują już Polskę to trzeba było nas x lat temu uczyć tego okropnego języka, by jakoś tu przetrwać. Nie chcę tu już studiować, wykładowcy na architekturze to sami Ukraińcy, ani jednego Polaka tam nie ma. No, może Profesor Zipser, ale tu każdy wykładowca na Pana Profesora pluje, szczególnie katedra K8. Zawiść to musi być straszna rzecz...
    8/24/17
  • Polak

    Czemu w WA nie ma kaplic Miesięcznicy Smoleńskiej!?
    8/23/17
  • W1

    MI TEZ SIE NIE PODOBA CO SIE DZIEJE W WYDZIALE ARCHITEKTURY. PAN WASYLJUK TO CHYBA MYSLI, ZE JEST TU JAKIMS WODZIREJEM. PRZYZNAM, ZE KONCEPCJA ZAINTERESOWANIA SIE PANSTWEM MASZ.ALSKIMI PRZEZ PANA ZIOBRO BRZMI NADZWYCZAJ ATRAKCYJNIE. DLACZEGO KONSULTACJE W TEJ KATEDRZE ODBYWALY SIE W PUBACH?
    8/16/17
  • Administrator

    Komentarz usunięty - naruszenie regulaminu.
    8/13/17
  • Wydział architektury

    Porażka. Uczelnia jest tylko dla wybranych, reszta ma jedynie robić tłum dla wesołych rodzinek, które ją sobą omotały. To prawda z tymi spotkaniami w pubie, u mnie w grupie prowadzący też kazał przychodzić na zajęcia do pubu. Nic się tam nie uczyliśmy, pan doktor cały czas opowiadał niesmaczne kawały i zdawał się nie zauważać, że to wcale nie było zabawne ani nawet śmieszne. Pani dziekan go kryje, samorząd studencki ma to gdzieś. Na szczęście na wakacje poszłam do pracy w biurze w innym mieście bo dopiero teraz wiedzę, że kompletnie nic się nie nauczyłam na Polibudzie.
    8/10/17
  • Zaskoczeni?

    wies spiewa i tanczy. 1/3 studentow na WA to ukraincy, 1/3 to islamisci, 1/3 to reszta, a w tej reszcie 50% to dzieci wykladowcow, 25% to dzieci ich kolesi, 10% studiuje ,,na lape" a reszta dostala sie przez blad w sztuce. wiec czemu tu sie dziwic?
    8/8/17
  • zastanawiam sie

    trocka leszczynska... wasyluk... czajka... to sa te polskie nazwiska?
    8/5/17
  • :)

    a czego wy sie spodziewaliscie po studiach? ze czegos sie tam nauczycie? przeciez uczelnie to kolejna odslona mafi sciagajacej haracz z wyrobnikow, komu mialoby zalezec na wyksztalceniu kogokolwiek poza wlasna latorosla? macie swoja polske ludowa - lud wszedl siadl na stolku to i zniego nie zejdzie, a dopusic do koryta nie pozwoli nikogo obcego. no, ale niebawem sytuacja sie zmieni bo wieje inny wiatr w polityce. a operacja oderwania od koryta jest najtrudniejsza operacja znana w medycynie - nielicznym sie ona udaje.
    7/31/17
  • Magda

    nie ta sama polibuda. pamietam studia w latach 70 gdy nie bylo zmiluj sie. dziekanki byly wyjatkiem trzeba bylo sie uczyc. teraz patrze na moje dziecko czasem sobie mysle dokad to zmierza. na uczelni spedza czasj towarzysko to jeszcze do jasnej ciasnej ja po nocach siedze i ucze bo szanownemu panu doktorowi nie chcialo sie przygotowac labolatorium jak bozia przykazala. pamietam tez bale studenckie, park, jazz nad odra, wyklady zapierajace dech na Prusa. maz elektornik ze wspollokatorem przychodzil do nas na architekture na pierwsze pietro stal na korytarzu ja siedzialam obok i sluchalismy co profesor mial do powiedzenia a to czas woln. przychodzily tlumy, czasem nawet na aule i byly slajdy z podrozy po swiecie.. i czlowiek czul autorytet nauczyciela i mozna bylo miec tez wlasne zdanie i jakos to szlo - czlowiek mial czas na wszystko, na nauke, milosc, byla zabawa, rodzine sie zakladalo, czasem tez dalo sie cos dorobic. nigdy ale to nigdy nie bylo tak by doktor docent a juz nie profesor powiedzial ze nie bo nie. to byla komuna ja pamietam stan wojenny a z wykladowacami mozna bylo konie krasc. skad to straszenie mlodziezy teraz patrze na dziecko na studia i mysle sie co poszlo zle. to nie jest nauka bo to jedynie odbebnianie swojego. dawniej w mamrze odpracowywano czesc wyroku jak teraz studiujemy. byle odsiedziec. teraz wszystko jest w internecie wiec po co studia??? wszystko to jak krew w piach. potem i tak ja musze zalatwiac prace u siebie, uczyc wszystkiego od podstaw. o pieniadze nikt nie zapyta pani dziekan z wyciagnieta raczka w gabinecie siedzi i czeka na money cash ale wiedzy studenta 0. ile ja w wykarmienie ubranie wygrzanie leczenie dowozy korepetycje prad internet telefon mieszkanie wydruki formatki srtki daje to pani dziekan nie ciekawi?????? sporo lat daje na oswiate szkolnictwo wyzsze. corka nie wie o module budowlanym ale uczelnia potrzebuje pieniedzy na 13ki juz wie od panny doktorantki. ludzie zenada smiech na sali jak boga kocham przenigdy za moich czasow zaden doktor profesor nikt nie wpadl nawet na pomysl na zajecia kazac przyjsc do knajpy w zalku. co ten czlowiek demonstryje dawniej to dyscyplinarne zwolnienie. gdzie badania psychiatryczne? czlowiek tak dlugo uzalezniony nie ma prawa w ogole pelnic fukcji publicznej a wy robicie z niego bozyszcze wzor. moje dziecko nie bedzie po nocach wlczyc sie po knajapach ze staruchami. Nie po to je ksztalce. ja moglam dojsc do wszystkiego w prl to i corka tez sobie poradzi. ale tych godzin w nocy co ja musialam sie za glowe lapac nad projektem corki to ja wam do konca zycia nie wybacze tak sie nie robi. to nie uczelnia to po prostu jarmark wstyd. bardzo oj bardzo sie zawidolam a zaufanie to fundament kazdej uczelni. bawcie sie dalej
    7/20/17
  • Patolotechnik

    Skala bezprawia przeraża. Brak stosowania procedur, brak zapewnienia realizacji programu, wypisywanie z zajęć kiedy im się podoba. Łamanie regulaminu studiów. Musimy coś z tym zrobić. Z nieuczciwym ocenianiem nie wygramy (zostaje co najwyżej obstrukcja), ale tam, gdzie obowiązują ich konkretne przepisy (np. procedura skreślenia) możemy (i powinniśmy) skończyć z łamaniem naszych praw. Dla mnie cud, że to się jeszcze nie skończyło pozwem zbiorowym albo zawiadomieniem o PPP. Niestety, dochodzę do wniosków że społeczność studencka to stado baranów, którzy dają się prowadzić na rzeź.
    7/19/17
  • Administrator

    Komentarz usunięty.
    7/9/17
  • Administrator

    Komentarz usunięty.
    6/24/17
  • Nie bądźcie śmieszni

    Nie wypowiem się o wydziale architektury bo to nie mój wydział. Co do wydziału elektroniki, to ja mam pewne spostrzeżenie - większość komentujących to ludzie, którzy cały rok olewają naukę i wolą chlać i szlajać się po pasażu Niepolda niż uczyć się. Nie mówię, że nie można się bawić, ale powinno się znaleźć złotą proporcję, a nie tak jak większość robi - od października to stycznia chlanie, luty trochę nauki bo sesja, od marca do maja chlanie, w czerwcu trochę nauki bo sesja. To oczywiste, racja, są prowadzący, których "praca" mija się z celem (na każdej uczelni ktoś taki jest, założycie się?), ale systematyczną pracą da się zdać u KAŻDEGO. Taka jest prawda, poza tym ludzie myślą, że studia zrobią z nich informatyków xD Studia są po to, żeby zdobyć podstawy, ktoś kto poważnie myśli o karierze musi się uczyć SAM. Taka prawda, więc zamiast marudzić i narzekać weźcie się po prostu do roboty. Pozdrawiam.
    6/24/17
  • smutek

    wydzial architektury to porazka. caly jest zdominowany przez ukraincow, ktorzy zamiast uczyc zapraszaja studentow do pubow. pani dziekan na wszystko przymyka oko i jedynie dobiera sobie prawdziwych intelektualistow w postaci prodziekanow, ktorzy nie potrafia odpowiedziec na zadne pytanie. mamy tu platna uczelnie w formie poprawkowych terminow dyplomow oraz niekonczacych sie absurdalnych wyludzen wykladowcow akademickich, ktorzy potrafia ocene uargumentowac ,,bo tak". bardzo naukowo jak widac. a odpowiedzialnosc za ich bledy razem z pelnym wachlarzem konsekwencji ponosza oczywiscie studenci, ktorzy chyba sa tu predystynowani do roli jakis burzujow, tak mi sie wydaje bowiem rozkapryszenie tej elity za przeproszeniem za slowo przepraszam przyrownac mozna chyba tylko do pretensji przekup na targu o brudny pieniadz albo do naburmuszonej maniery karczemnej dziewki, ktorej nie spadla na urodziny gwiazdka z nieba. podobno ci ludzie sa dorosli. rowniez i sama pani dziekan bawi w fantazyjnych ubrankach, zawsze z ta sama fryzura, zawsze z wytrzeszczem oczu. bawi nas ciekawymi komentarzami, z ktorymi nie kryje sie w obliczu rektora - ,,tutaj to jest normalne, ze studenci moga cos zaliczac po 3,4,5 a nawet i 7 lat". oczywiscie pani dziekan, proponuje pojsc na lake w stroju ewy oraz z paczuszka ,,relanium" spokojnie pooddychac. podobno pomaga. ale i na tym poziomie, a jestesmy juz zanurzeni po pachy w szambie, nie mozemy siegnac dna tej krainy absurdu. coraz zabawniej robi sie, gdy prodziekan tlumaczy studentowi, ze studia nie sa od przygotowywania do zawodu, a od rozwijania zainteresowan, dlatego postulat kolezanek, ktore chcialy ograniczyc ilosc kursow budowlanych, a wprowadzic kurs z szydelkowania i koronkarstwa - wg pana prodziekana - nalezalo uznac za ,,zasadny". beczka smiechu natomiast czeka na nas w tzw. ,,samorzadzie studenckim". zawsze zamkniete, zawsze zajete, opis lepszy niz charakterystyka celow konkursu na zespol szalet miejskich. a prawda jest taka, ze to dzieci naszych wykladowcow stanowia ten zacny zbior motyli i pasikonikow, wraz z okazem o wazkosci kilku czlonkow jednoczesnie - niemal wykapana pani dziekan. dla samorzadu nie ma bowiem problemu w tym, ze student ma problem. problemem jest to, ze samorzad ma w osobie studenta problem, a jakos nie chce im sie go rozwiazywac. rowniez ginacy dorobek intelektuany w gabinetach wykladowcow to takze naturalny porzadek rzeczy. jestem ciekaw, czy tak samo nonszalancko szanowni wykladowcy by sie wozi bo korytarzach, gdyby na ich dziwnie drogie jak na ich skromna pensje wozy najechala jakas cegla. wszak architektura to branza budowlana (chociaz tutaj sie tego nie odczuje), wiec mialoby to swoje uzasadnienie. a i proba wytrzymalosciowa jak pouczajaca. mozna taka cegla zbadac wytrzymalosc szkla, aluminium, stali, tapicerki... toz to prawdziwe labolatorium, zabawa lepsza niz piaskownicy! aczkolwiek nie powinno to dziwic, sami wykladowcy sugeruja, ze ,,ktos powinien tu wpasc z karabinem i zrobic porzadek". sa tez tacy, ktorzy uwazaja, ze pani dziekan ,,jest ekspertem od projektowania burdelow". az ciezko sie domyslic, co moga miec na mysli (a mowa jest o wykladowcach). i pan prodziekan ds. kadr pieknie dobiera kadry. nic sobie robi z faktu, ze jego wlasna katedra wzbudza najwieksze zainteresowanie prokuratury oraz policji, ze wlasnie o tej skromnej, kilkuosobowej enklawie urbanistow mowi sie nawet w brukseli (bynajmniej nie w superlatywach). grunt to samozaparcie, panie profesorze! tyle pan poswiecil, by w ogole wreszcie trafic do tej uczelni, tak sie pan napracowal przy samodzielnym doktoracie, poswieci pan i jeszcze wiecej, by sie w niej utrzymac! o ile wujek alzheimer nie pograzy pana w ciagu najblizszych 5 lat. a wszystko sie moze zdarzyc, jak glosi piosenka... plejade gwiazd otwiera i zamyka urocze wejscie do wydzialu, ktorym kazdy zlodziej laptopow niepostrzezenie wyniesie nawet lodowke z pubiku w sutenerze... przepraszam, suterenie (juz sam sie gubie w tym studenckim znoju), nie wspominajac o pannie zefirce, ktora zwiewnym krokiem wyniosla az 45 plansz na sztywnym podkladzie 70x70 centimetrow kazda, by pozniej madrze zwalic wine na ,,sprzataczki" (to sie nazywa ,,pracownikiem ds. konserwacji powierzchni plaskich". mamy tu taka specjalizacje od konserwacji przestrzenii zabytkowych, a to przeciez najstarszy wydzial architektury w polsce!). i tak, do tej pory nikt nie pokwapil sie wyjasnic sprawy tej kradziezy, tak to bowiem wypadaloby otwarcie nazwac. przez to zacne wejscie, zabezpieczone oczywiscie w sposob ,,nalezyty", jak oznajmia pismo, wypadla pare miesiecy temu kolezanka moja, biedna, nie zauwazyla separatora entrancyjnego w postaci radosnego progu. ot, ekipa fachmenow postanowil w sklejce rozpostartej na caly portal wyciac prostopadloscianik. chyba udzielil im sie architektoniczny amok, ktory panuje w tym czarodziejskim miejscu bowiem dowcipnie pozostawili sliczny prozek. a tu bec - potknela sie niewiasta i zleciala ze schodow - ale heca! a i studencka brac jaka madra. prawdziwa elita, kwiat mlodzierzy, ktory w pocie czola przygotowywal sie do tego nobilitujacego zawodu. az milo posluchac, gdy mowia ,,nie, ja tak tylko sobie poszlam na te studia, potem bede malowac paznokcie", ,,nie, ja nie bede pracowac w biurze architektonicznym. co? konstruktorskim? nie, po co? no w reklame pojde, wiesz, modelowanie, renderowanie, te sprawy", ,,a nie, ja nie bede pracowac w biurze, wiesz? ja chyba tu doktorat zrobie i bede pozniej tu uczyc, no, tak, to chyba to". oczywiscie, uczyc to chyba to ;) ,,obys cudze dzieci uczyl", pozwole sobie zacytowac mistrza, g'woli wybrniecia z tego uczelnianego zakretu. mozna by pisac o tym kole wzajemnej impotencji jeszcze i jeszcze, ale jakos niedobrze mi sie robi, gdy o wydziale architektury politechniki wroclawskiej mysle. prosze nie posylac tu swoich dzieci. to jest miejsce dla ludzi, ktorzy 1) prostytuowali sie (nuda, to tutaj taka zabawa) 2) sa alkoholikami (to juz obowiazek) 3) lubia mobbing (znowu figle) 4) sa ciency jesli chodzi o architekture (taka prawda) 5) nie maja talentow (j/w) 6) sa nudziarzami (nie chcialo sie nosic teczki) 7) sa leniami smierdzacymi (woreczkow tez sie nie chce nosic) 8) sa ekshibicjonistami (pieniacze) 9) maja pretensje do calego swiata, ze sa, jacy sa (frustraci) 10) wierza w cyt. ,,to ze noca goni ich diabel w drodze do toalety by zedrzec z nich majtki" (fakt autentyczny, slowa pani, ktora wlasnie obronila doktorat) 11) nie potrafia pracowac, boja sie pracy i sa gotowi nawet kogos zabic byle tylko nie zhanbic swoich *cmok* wielkopanskich *cmok* dloni *tfu* praca (uchodzcy?) 12) maja problemy psychiczne (bardzo wielu wykladowcow zarzywa leki psychotropowe (czyzby strach przed odpowiedzialnoscia?)) 13) sa jacys pechowi po prostu. lepiej omijac takich;. mysla, ze smiecholandia sie wybroni, ale skonczy sie, gdy prywatne przedsiebiorstwa zaczna zarabiac na odszkodowaniach za kazdego niewykwalifikowanego pracownika. ale kazdy problem mozna rozwiazac! jesli nie w biurze architektonicznym, to w uczelni znajdzie sie dla ciebie praca, drogi absolwencie! bowiem juz w urzedach widza, ze tak cudownie wykwalifikowany personel nie usprawnia a wrecz uniemozliwia normalna prace. niech juz ten islam tu przyjedzie i wykonczy to ukrainskie towarzystwo, nie bedzie juz wiecej tej poruty i skonczy sie ten cyrk.
    6/24/17
  • Student

    Witam jestem na trzecim roku informatyki, na wydziale elektroniki. To co napiszę to moje osobiste odczucia do PWr. Na pierwszym semestrze było ciężko, wiadomo nowe rzeczy itd. , ale jakoś się udało. W drugim semestrze nie trafiłem z prowadzącymi przez co nie zaliczyłem trzech przedmiotów. No nic walka trwa dalej. Od trzeciego semestru ta uczelnia dla mnie to jakiś żart. Przedmioty, które nic nie wnoszą do profesji jaką wybrałem, prowadzący to czysta abstrakcja, mało który naprawdę jest tam po to by uczyć, to czy zaliczysz przedmiot zależy od tego z kim go masz i ile szczęścia w danym momencie posiadasz. Jesteś pasjonatem i chcesz rozwijać się w tej dziedzinie to nie idź na ten wydział. W każdym semestrze starałam się ile mogłem aby nadrobić zaległości, niestety Politechnika robi wszystko aby studentowi utrudnić drogę. Poziom wcale nie jest wysoki, tylko śmiesznie zawyżany przez ludzi, których jedynym celem jest pokazać że są mądrzejsi od Ciebie i będziesz musiał się z nimi widzieć za rok. Głównym czynnikiem tego czy zdasz jest to jak szybko masz zapisy na początku semestru. Z całego serca nie polecam. Lepiej iść gdzie indziej i rozwijać się zarówno samemu jak i przy pomocy uczelni.
    6/22/17
  • Ktoś kto ma dość

    Zapomniałam dodać, że jestem z Wydziału Mechanicznego (W-10). Omijać! Już lepiej idźcie na Polibudę do Poznania albo na Przyrodniczy, na prawdę, tam przynajmniej ocenią Waszą wiedzę, a nie szczęście w loterii ;).
    6/20/17
  • Ktoś kto ma dość

    Wiecie, niestety muszę się zgodzić z negatywnymi opiniami o tej uczelni. Studiuję tu od kilku lat, większość przedmiotów to jedna wielka loteria jeśli chodzi o zaliczenie. Ludzie z dyplomami - "inżynierzy" i "magistrowie" mają zerową wiedzę po tej uczelni, nie uczymy się tutaj niczego przydatnego i związanego z danym kierunkiem kształcenia. Wszystko robione jest tu po macoszemu, każdy umywa rączki od odpowiedzialności, jak już wcześniej wspomniałam - obiboki i na prawdę inteligentni ludzie mają takie same szanse na zaliczenie większości przedmiotów, bo to czyste losowanko. I weź wpuść potem takiego inżynierka żeby zaprojektował Ci cokolwiek- jak po jednym użyciu "to coś" się nie rozsypie to będzie jakiś cud. Prowadzący odrzucają projekty "bo im się nie podobają", a na pytanie "co konkretnie jest źle zrobione w tym projekcie" wzruszają ramionami i lecą dalej. Miałam nie raz sytuację, kiedy jakaś wytapetowana studentka z wywalonymi cyckami na wierchu oddawała nawet nie w połowie zrobiony projekt i dostawała 5, a mój zrobiony od deski do deski został odrzucony "bo prowadzącemu się nie podoba" (dodam, że dawałam korki z tego przedmiotu i wszyscy moi podopieczni zaliczali na 4.5 i 5). Nie wspomnę o kolokwiach i egzaminach, gdzie 10 osób pisze słowo w słowo to samo, a tylko 2 z nich zdają ;). Politechnika dba głównie o swój wizerunek jako uczelni, ale znacząco zaniedbuje poziom nauczania i nie poczuwa się do odpowiedzialności za wypuszczanie, przepraszam za wyrażenie, idiotów z dyplomami.
    6/20/17
  • studentka

    Zgadzam się z opinią przedmówców, Architektura to jakaś wielka ściema. Od lat ta sama Dziekan, dobiera sobie nie mądrzejszych Prodziekanów i wspólnie zarządzają - jak to mówią sami Prowadzący - tym ,,burdelem". Nie wierzyłam, to prawda, tutaj jest jakiś najazd Ukraińców, okazuje się, że więcej do powiedzenia w kwestii wystawiania stopni ma moja koleżanka w grupie, która pochodzi z Ukrainy, niż sama Prowadząca. I to prawda, konsultacje z Urbanistyki odbywały się w pubie w innej części miasta. Jak zwróciłam na to uwagę prowadzącemu, że to nijak się ma do regulaminu to odpowiedział, że zawsze można zmienić Uczelnie. Więc pełna samowolka, nic się nie wskóra bo Dziekanat to jakaś kpina, nic nie można załatwić. Ciągle te same problemy, zawsze albo z dyplomem, albo z Urbanistyką. Później Prowadzący z K8 mają pretensje, że źle się o nich mówi, a mówi się, że to ćwierćarchitekci i nieudacznicy życiowi, którzy chcą pokazać, że na Wydziale Architektury najważniejsza jest Urbanistyka, ale tak właśnie jest. W tej katedrze każdy jest po rozwodzie, każdy ma jakieś mankamenty cielesne (i spooooooore kompleksy z nimi związane), jakieś nałogi (alkohol) i mniemanie o sobie jakby był nadbogiem, a prawda jest taka, że nawet ja lepiej rysuję od mojego Prowadzącego, który nie umie nawet wykreślić perspektywy, a próbuje mi wmówić jakim to architektem jest (a jest urbanista, nie architektem). Później rozmawiam ze najomymi, dlaczego zaliczyli urbanistykę skoro nie chodzili na zajęcia i się chwalą, że znają prowadzących bo ich rodzice robią z nimi interesy. Przecież to jakaś kpina, jak ta ocena ma być miarodajna i porównywalna chociażby z moją? To zróbcie sobie prywatną Uczlnię pt. Kierśniccy, Wazyljukowie, Maszalscy i Spółka bez odpowiedzialności i tam sobie uprawiajcie tzw. ,,naukę", za swoje pieniądze, a nie studentów. Tylko najpierw trzeba umieć zarobić na siebie, a to już wymaga pracy, której w tym Wydziale się nie uświadczy.
    6/4/17
  • Koniu

    Kończę obecnie 3 rok informatyki na wydziale elektroniki i powiem tak - te studia z zawodem informatyka mają tylko wspólna nazwę, nic więcej :) jeżeli nie jesteś pasjonatem informatyki skończysz jako "informatyk - analfabeta z papierkiem w korpo" :) wykładowcy - porażka i dramat, uczą rzeczy przestarzałych i często już zapomnianych, ale matmeeee, tak matmy Cie nauczą...
    5/29/17
  • Administrator

    Komentarz usunięty - naruszenie regulaminu.
    5/14/17
  • wrocLove

    Wszyscy tak wychwalali, że najlepsza politechnika w kraju itp., a po roku mogę stwierdzić, że poziom nie jest wcale taki wysoki jak straszyli. Wystarczy chodzić i od czasu do czasu się pouczyć. Czasu na zabawy też nie brakuje. Jak ktoś się boi, że sobie nie poradzi to nieprawda. Trzeba po prostu pojawiać się na uczelni i zdacie. Dużo osób jak umie ściągać to też sobie poradzą.
    5/12/17
  • halo

    Hej! Czy jest tu ktoś z matematyki stosowanej? Jakie są perspektywy pracy po tym kierunku? Chodzi mi głównie o banki/ instytucje finansowe, warto iść na ten kierunek?
    4/21/17
  • student

    nie wiem jak jest na innych wydzialach (podejrzewam, ze normalnie), ale wydzial architektury radze omijac szerokim lukiem. cos sie zlego dzieje generalnie z tym kierunkiem w Pl. nie mam pojecia z czego to wynika, ale uczy sie na tym kierunku dokladnego zaprzeczenia zawodu architekta. zaprasza sie ,,ekspertow", ktorzy pluja na forum na Polska architekture, podczas gdy sami, jak sie okazuje, spedzili wiekszosc swoich zacnych zywotow na obczyznie, czesto w ogole nie realizujac sie w pracy zawodowej, a pozostajac w studenckim znoju w roli wykladowcy wszakze. dziwia wyznania wydzialowych wykladowcow, ktorzy okazuje sie iz ,,popelnili" pare projektow( na ogol jest to jedna, dwie realizacje zbiorowe w zyciu), za to maja b. duzo do powiedzenia nt. wszystkiego co nas otacza - od trawnika przed uczelnia az po mianowanych czlonkow Rady Ministrow. przepraszam, ze to pisze, ale ten Wydzial nie zapewni utrzymania sie na Rynku Pracy. najczesciej ten kierunek studiuje latorosl branzystow, czesto sa to dzieci architektow, ktore prace znajda po studiach, co podnosi slupki ,,efektywnosci ksztalcenia" w rankingach ogolnouczelnianych, ale nie zmienia faktow. zawsze znajdzie sie jakas wymowka na kazdy absurd tego wydzialu - a to glupi program, a to malo czasu, a to zle warunki( aula wydzialu do tej pory nie ma naglosnienia( to, ktore jest, ciagle sie psuje), ponadto przynajmniej raz w ciagu semestru ktos lamie sobie noge na schodach wejsciowych lub zostaje okradziony z laptopa na korytarzu)), a to zli studenci, a to zla Pani Dziekan, a to zla pogoda, a to, a tamto. nigdy zacny paluszek wykladowcy akademickiego nie wskazal w jego wlasnym kierunku, a warto zauwazyc, iz sa ku temu powody. zdumiewa bowiem fakt, ze istnieja wykladowcy Ukrainskiego pochodzenia, ktorzy zajecia zamiast w uczelni woleli organizowac w pubie w innej czesci miasta. nie wazne, ze wyladowca zlamal kilka punktow regulaminu, ocene koncowa wystawia wedle kaprysow, nie na podst. pracy studenta - to przeciez ,,Architektura", a nie - zwyczajnie - Uczelnia. ale tak to juz jest, skoro rzez w Wolyniu do tej pory nie zostala uznana za ludobojstwo to czemu wykladowca Ukrainskiego pochodzenia mialby popelnic jakikolwiek blad w swoim zyciu. na fizyce budowli dalej uczy sie wg wzorow z lat 70-ych (pal licho eurokody! co tam, ze za 5 min kazdy projekt architektoniczny bedzie w 25% skl. sie z obliczen cieplno-wilgotonosciowych - grunt to dobre samopoczucie). urbanistyka, ktora na 75% uczelni architektonicznych tego swiata w ogole nie figuruje na liscie kursow, a jesli juz to stanowi smieszny dodatek do kursow uzupelniajacych, tutaj urasta do rangi pracy doktorskiej, z zaliczeniem na tzw. ,,lape". i oczywiscie nikogo na tym przedmiocie nie dziwi, gdy prowadzacy nakazuje studentowi zlamac ustalenia Planu Miejscowego oraz ,,kichac" na przepisy Prawa Budowlanego i Warunkow Technicznych. grunt to sliczna grafka. generalnie wykladowcy na WA w Pl maja jakiegos bzika na bunkcie ,,slicznych" obrazkow, nie zwazajac na ich wartosc merytoryczna, ktora w wiekszosci przypadkow nie nadaje sie nawet do sanitariatow, a co dopiero do urzedu. moze dlatego, ze szanowni pracownicy tego wydzialu sami zapominaja iz jest to urzad, ktory podlega pod KPA (nie oczekujcie przestrzegania KPA w tym miejscu). niestety, na system bolonski kazdy narzeka, ale kazdy tez chce by dalej obowiazywal, a przyczyna tego jest prosta - money. gdyby nie oplaty za warunkowe powtarzanie przedmiotu, nie byloby calej tej miernoty, ktora poszla na studia wylacznie po to by uciec przed praca oraz 70% kadry ,,naukowej" (przypominam o punktach naukowych oraz warunkowej praktyce dydaktycznej). wowczas na kierunek architektury zdawaliby ludzie, ktorzy chcieliby sie uczyc tego zawodu, nie zas amatorzy grafiki komputerowej, ktorzy ,,brzydza sie jezdzeniem na budowe" i ,,niestety musza jakos zdac te praktyki", a zawod architekta postrzegaja przez pryzmat seriali tv, w ktorych opiera sie on na artykulacji werbalnej, nie na pracy. patrzac czasem na studia kolegow i kolezanek z innych kierunkow widze jakas namiastke normalnosci, ktorej tutaj nie ma. za duzo tu kolesiostwa, znajomosci, souvenir-ow, Ukraincow i calego tego marazmu, wrecz nienawisci do zawodu architekta. dlatego odradzam. istnieja tysiace Uczelni na swiecie, ktore przygotowuja do zawodu architekta, a nie tylko ,,ksztalca w zakresie", jak to sie tutaj szumnie glosci usprawiedliwiajac to stwierdzeniem ''studia nie sa po to by przygotowywac do zawodu, a po to by rozwijac zainteresowania". warto poduczyc sie rok jezyka, popracowac jako praktykant w jakims biurze, poczuc na wlasnej skorze jak to jest i potem wyjechac jak najdalej od tej ,,wolnej Ukrainy" i zaczac gdzies normalne zycie. tego serdecznie wszystkim Polakom zycze.
    4/2/17
  • hajsy

    Cześć, chce iść na informatykę, na W8, w trybie niestacjonarnym. Nie mam dużo punktów rekrutacyjnych (ok 100), ale czy przyjmują wszystkich na zaoczne?
    2/14/17
  • Michał 3 rok informatyka

    Cześć wszystkim. Studiuję 3 rok. Niektórzy prowadzące mają w ogóle wiedzy z przedmiotów których uczą. Przedmiotów strasznie dużo czasu żeby to wszystko opanować mało, dlatego zadania na egzaminach nie zmieniają się od 10 lat i wszyscy przychodzą i ściągają lub uczą odpowiedzi jeśli egzamin na komputerze.
    2/11/17
  • Patryk

    W tym roku zdaje maturę. Doradźcie mi prosze jakie studia z zakresu nauk ścisłych wybrać???
    11/30/16
  • hwsyzj

    Ja również planuję zacząć studia II stopnia na kierunku ZiIP na PWr. Jak wygląda rozmowa kwalifikacyjna? czysta formalność czy jednak nie ?
    11/30/16
  • ZIIP 2 stopień

    Planuję rozpocząć studia 2 stopnia na pwr na kierunku zarządzanie i inżynieria produkcji. Mógłby się ktoś wypowiedzieć jak wyglądają studia, czy przedmioty są ciężkie do zaliczenia? Jak wygląda sytuacja z osobami, które 1 stopień ukończyły na innej uczelni?
    11/13/16
  • Otóż to

    "Wyrafinowana uczelnia dla uprzywilejowanych, którzy stają się jeszcze bardziej wyrafinowani. "
    10/27/16
  • Radek

    Zdaje na maturze matme/fizyke/angielski ( z rozszerzen) i szukam jakis studiow dla siebie, na poczatku myslalem o politechnice wroclawskiej/warszawskiej, dokladnie o automatyce i robotyce na tych uczelniach, bo to dobry kierunek i jest po tym praca, ale pomyslalem troche i stwierdzilem,ze moja mocna strona nie jest mechanika/roboty/elektronika/informatyka, a matematyka i analityczne myslenie. Szukam studiow dla siebie, jesli ktos ma jakis pomysl to prosze o pomoc. Jak dotad myslalem o logistyce na UEW, lub WAT'cie,albo jakis finansach i rachunkowosci,czy czyms takim. Tylko nie wiem ktore uczelnie naleza do tych najlepszych w Polsce. Myslalem tez o SGH,ale mam niewielka szanse,ze sie dostane. Jesli ktos ma jakies pomysly to niech pisze tu,albo na email radoslaw.przybysz@onet.pl
    10/1/16
  • Cry a river

    Tak, płaczcie jaka to uczelnia zła, jak to żeruje na biednych studentach i nie oferuje nic w zamian. Przynajmniej będzie mniejsza konkurencja w przyszłości.Nie zaprzeczę prawdzie, studiujesz tam tylko dla papierka. I dodam, że z tej uczelni może wyjść bardziej wartościowy człowiek niż z innej Warszawskiej Patotechniki. Bo nie liczy się gdzie i jak, tylko ile wysiłku wkładasz od siebie dla siebie. Ile czasu spędzisz ucząc się dla siebie i swojego przyszłego zawodu, budując portfolio i CV, a nie dla wykładowcy który urąbie cie za to że śmieszkowałeś na jego wykładach. I nie snuję tej bajki z wyobraźni tylko z autopsji . Dowidzenia dobranoc.
    9/25/16
  • lol

    Warszawie ta wieś nigdy nie dorówna, tak samo zresztą jak uczelnie wojskowe, do WATu się chowacie
    9/19/16
  • urocza

    a dla mnie super, fajnie, fantastycznie .... co nie znaczy lekko, łatwo i przyjemnie. Dokładnie tak wyobrażałam sobie studia, duże miasto, zajęcia, klimat.
    9/18/16
  • Wiocha

    Słaba uczelnia, no tak, bo na wsi Wrocław. Prawdziwe uczelnie są w Warszawie, skończcie tam Politechnikę albo WAT (o ile się na WAT dostaniecie)
    9/18/16
  • a00

    śmiechu warta uczelnia. Po ponad 2 latach od zakończenia u nich edukacji upominają się o wymyślone długi
    9/15/16
  • przyszłoroczna maturzystka

    Witam. Jako, że temat jest świeży, a Wydział Matematyki otworzono w zeszłym roku, chciałam zasięgnąć opinii na jego temat. Szczególnie interesuje mnie matematyka stosowana. Ktoś, coś?
    7/20/16
  • przyszłoroczna maturzystka

    Witam. Jako, że temat jest świeży, a Wydział Matematyki otworzono w zeszłym roku, chciałam zasięgnąć opinii na jego temat. Szczególnie interesuje mnie matematyka stosowana. Ktoś, coś?
    7/20/16
  • Tegoroczna Kandydatka

    Witam, czy ktoś mógłby mi więcej powiedzieć na temat studiów Geodezja i kartografia na PWr.? Słyszałam, że studia ukierunkowane są w stronę geodezji górniczej (cokolwiek to znaczy). Bardzo proszę o odpowiedź bo waham się między PWr a UP... :/
    7/7/16
  • ????

    lepiej wybrać wydział elektroniki czy podstawowych problemów techniki?
    7/5/16
  • Maturzystka97

    Orientuje się ktos może czy jeśli jestem 10pkt poniżej progu na optykę, jest szansa, że jednak się dostanę? Szukam informacji na stronach, ale ciężko znaleźć cokolwiek na ten temat.
    7/5/16
  • Maturzystka97

    Orientuje się ktos może czy jeśli jestem 10pkt poniżej progu na optykę, jest szansa, że jednak się dostanę? Szukam informacji na stronach, ale ciężko znaleźć cokolwiek na ten temat.
    7/5/16
  • Maturzysta

    Do Piter. Dzięki za odpowiedź, czekam tylko na wyniki matur i w lipcu wiozę papiery na uczelnię. Mam nadzieję, że się dostanę :D
    6/30/16
  • Piter.

    Do Maturzysty Kończę 3 rok na GiG i osobiście jestem bardzo zadwolona. Nie jest łatwo, a praca nie jest gwarantowana, ale nie mam watpliwości, że to kierunek którym naprawdę można się jarać i może dać dużo satysfakcji, pomimo tego że często trzeba doliczyć dodatkowy roczek na dziekankę, bo nie jest łatwo, a struktura wydziału i deficyt ECTS nie sprzyja leniuchowaniu. Gdybym miał wybierać jeszcze raz poszedłbym na to samo. Pozdrawiam
    6/3/16
  • Iw

    do: maturzystka studiowałam TCh (inż+mgr) studia bardzo ciekawe, ale w rzeczywistości wiele treści nie znajdzie zastosowania w przemyśle, w pracy awodowej. Mało kto pracuje w zawodzie niestety. Część znalazła pracę w jakości i zarządzaniu produkcją ale nie związane z chemia
    5/28/16
  • Maturzysta

    Mam zamiar studiować na PWr górnictwo i geologię. Czy ktoś mógłby coś opowiedzieć o tym kierunku i wydziale ? I czy PWr to rzeczywiście instytucja żerująca na studentach, którzy traktowani są jak numerki ?
    4/14/16
  • Maturzystka

    Czy ktoś mógłby mi opowiedzieć jak jest na wydziale chemii, a konkretnie chodzi mi o technologię chemiczną? I czy we Wrocławiu są miejsca pracy dla osób po tym kierunku?
    4/12/16
  • Administrator

    Komentarz usunięty - naruszenie regulaminu.
    3/8/16
  • studen7

    Czytam te komentarze i nie mogę wyjść ze zdumienia skąd tyle negatywnych opinii. Główną przyczyną jest chyba fakt wchodzenia na takie strony i komentowania przez osoby które czują się "pokrzywdzone". Jeśli komuś odpowiada studiowanie na PWr, albo jest absolwentem i znalazł dobrą pracę, to raczej nie wchodzi na tego typu portale, żeby podzielić się swoimi doświadczeniami. Proszę wziąć to pod uwagę. Ja naa tę stronę trafiłem przez przypadek. Widząc tak wiele negatywnych komentarzy czuję się w obowiązku przedstawienia mojego punktu widzenia. Studiuję na PWr na drugim roku i nie narzekam. Mój wydział to WPPT. I tu rada dla kandydatów: każdy wydział to tak na prawdę "mini uczelnia". Każdy z nich ma osobny dziekanat, (przeważnie) inne budynki, prowadzących i niektóre zasady studiowania też się różnią. Najlepiej jest więc szukać opinii na temat wydziału, na którym chce się studiować. Co do samego studiowania i zarzutów które tu padają: niektóre nie zasługują nawet na komentarz. Jeśli ktoś będąc na uczelni technicznej jest w stanie napisać, że "uczy się dużo niepotrzebnej matematyki" to oznacza, że popełnił błąd przy wyborze uczelni i nie ma najmniejszego pojęcia o tym co studiuje i jaki jest cel kształcenia na Politechnice. Co do egzaminów i prowadzących: zdarzają się oczywiście wymagający prowadzący i trudne przedmioty (ze zdawalnością na poziomie 30% osób z roku), ale to nie jest WOS w gimnazjum, że wszyscy mają go zdać. Wykażesz się - przechodzisz. Nie - masz szanse iść dalej i poprawić przedmiot za rok/semestr (jeśli są to 1-3 przedmioty max, więcej nie przejdzie, to zależy też od wydziału). Nie jest prawdą, ze po PWr nie ma pracy. Pracy jest sporo, ale jeśli ktoś nie robił nic przez całe studia (poza prześlizgiwaniem się z roku na rok) to rzeczywiście nie może liczyć na kokosy. Sam papierek rzeczywiście niewiele da. Jeśli natomiast ktoś interesuje się dziedziną nauki/techniki którą studiuje oraz wykaże się zapałem i wytrwałością, to w ofertach pracy będzie przebierał. Formuła komentarza nie sprzyja długim wypowiedziom, więc nie będę się bardziej rozpisywał. Ja do Politechniki i mojego wydziału zachęcam. Nie jest łatwo, ale moim zdaniem warto.
    3/7/16
  • Kamil

    Co możecie powiedzieć o studiach podyplomowych na tej Uczelni ?
    3/1/16
  • pwr

    Potencjalni przyszli pracownicy Dziekanatu Wydziału Chemicznego Politechniki Wrocławskiej. Wystrzegajcie się Zofii Sochy Kierowniczki , która jest osobą bardzo fałszywą i dwulicową. W twarz potrafi kłamać i mówić że jest super a jak się tylko odwrócisz to wszystko przekręci i obrobi przysłowiowy tyłek. Nigdy nie spotkałem/spotkałam się z tak perfidną osoba, która dąży po trupach do celu aby go osiągnąć za wszelka cenę.
    2/9/16
  • Nhrv

    Studia podyplomowe – tu możecie kupić za ciężko zapracowane pieniądze wrażenia takie jak: nie pojawianie się na zajęciach lub pojawianie się nieprzygotowanych prowadzących, bycie traktowanym z góry, bycie ignorowanym i obrażanym. Brak kontaktu partnerskiego i próby dialogu, traktowanie podmiotowe: ja profesor – ty student. Oczywiście nie jest tak w każdym przypadku, jednak te zdarzające się są jaskrawe na tyle, że kładą się cieniem na wszystko i utrudniają zdobycie wiedzy i ukończenie studiów. Zasada jest prosta – PŁACIĆ I NIE WYMAGAĆ, TO OD CIEBIE SIĘ WYMAGA
    2/2/16
  • technolog

    Widzę, że temat świeży... Poszukuję opinii ludzi studiujących na wydziale chemicznym, najlepiej technologię chemiczną. Poważnie zastanawiam się nad zrobieniem magisterki na pwr, ale po tym, co tutaj przeczytałam nie wiem co zrobić. Czy naprawdę jest TAK źle??
    2/1/16
  • falala

    Jestem na ostatnim roku Budownictwa. Nie polecam nikomu PWR. Jaka jest prawda? Niczego nie zdacie pracując sumiennie. Wszystko jest na zasadzie widzimisie prowadzących. Zdają ci, którzy zapisali się do powadzących którzy przepuszczają za oczy. Zastanawialam sie dlaczego jako jedyna dziewczyna mam tam takie problemy. Po 3 latach zrozumiałam- zdasz tylko jak masz chłopa po tym kierunku. Naprawde nie polecam, uczelnia maszyna do pieniedzy za poprawki
    1/27/16
  • qwerty435

    A jak oceniacie inżynierie materiałową na wydziale chemii?
    1/6/16
  • Administrator

    Komentarz usunięty - rażące naruszenie regulaminu.
    10/26/15
  • Czerniak

    Patolibuda to zwykły folwark do nabijania kasy. Pozują na profesjonalną uczelnię o światowym poziomie, udzielają się w tvp wrocław, chwalą się innowacyjnością. Dzięki propagandzie TVP Wrocław przyciągnęli ogromną masę ogłupionych nowych studentów. Wielka radość zapanowała w telewizji, widać, że Polaków wciąż można ogłupiać propagandą medialną. Szkoda, że ci nowi studenci będą dokarmiać tego pasożyta. Dobra praca? Gdzie? Nie ma w tym kraju żadnego przemysłu dla inżynierów,wszystko zostało wyprzedane przez Buzka i spółkę, którzy za to siedzą na wysokich stołkach w Brukseli. Ta uczelnia nie gwarantuje niczego, żadnych praktyk, staży, nic, poza czystą teorią z lat 60-tych.
    9/18/15
  • Samuel - gwiezdny student

    jak jest tak źle to po co tam studiujecie ?
    7/24/15
  • kretax

    Mam pytanie. Ilu jeszcze głupich i naiwnych pójdzie tam studiować? Ilu da się nabrać na perspektywy i duże zarobki po skończeniu tej uczelni? W dzisiejszych czasach pracodawcy wymagają doświadczenia, bez tego ani rusz. Kto wam da po tej uczelni dobrą pracę? Dyplom nic wam nie da. Uczelnia liże d**y zagranicznym studentom, przyjmują ich nie weryfikując ich poprzedniej edukacji. To wszystko za nasze podatki, mają wszystko za free, a Polakom każą płacić a to za kursy powtórkowe, za wpisowe, za dyplom. Uczelnia chwali się, że uczą wszystkiego, ale jak mawia stare polskie przysłowie: 'Co jest do wszystkiego, to jest do niczego'.
    7/23/15
  • ada

    szukam wykladowce czeslaw opalinski , znacie?:-)
    7/2/15
  • ksawery

    Wyrafinowana uczelnia dla uprzywilejowanych, którzy stają się jeszcze bardziej wyrafinowani. Absolwenci tej uczelni nie znają podstaw matematyki, fizyki. Nauka tutaj to istne krętactwo i cwaniactwo w jednym. Jak widać w Polsce tylko tacy wspinają się, a później kompromitują się jak przychodzi co do czego.
    6/27/15
  • Marek

    Witam! Zastanawiam się nad studiowaniem elektrotechniki na Politechnice Wrocławskiej. Moglibyście napisać coś o tym kierunku? Możliwie obszernie :) Interesują mnie także automatyki i robotyki na wydziałach elektronicznym, elektrycznym i mechanicznym i także liczę na obszerny opis tych kierunków. Pozdrawiam!
    6/12/15
  • zgadzam się

    Zgadzam się z opinią poprzednika. Chyba nigdy nie doczekamy się normalności na naszych uczelniach. Podam przykład - dostałem temat projektu, który został ściągnięty z amerykańskich uczelni. Projekt zrealizowali jako pracę naukową uczeni z różnych uczelni. My prości studenci bez żadnych wskazówek i pomocy musimy napisać podobny na zaliczenie. Temat dotyczy elektroniki. Wszyscy, którym pokazywałem temat projektu (wszystko trzeba przetłumaczyć z angielskiego na polski) łapali się za ģłowę. Twierdzili, że to jest praca naukowa i nad tym pracuje się dość długo. Czyli nie trzeba długo myśleć , facet chce nas oblać. Sam nie ma pojęcia o co chodzi, widać to po jego reakcji jak próbujemy o coś spytać.
    4/19/15
  • OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM

    To oszuści i naciągacze. Niż demograficzny sprawia, że coraz bardziej zabiegają o studentów. Udzielają się w mediach, pozują na kuźnię talentów, jednak jak już wciągną naiwniaków to będą ich oblewać na pseudo-egzaminach. Formularzy na kursy powtórkowe jest cała masa w dziwkanatach, nie zmieściłyby się one do tir-a z dwiema naczepami. Reklamują się w mediach oczywiście za pieniądze studentów. Z każdym rokiem coraz bardziej się wycwaniają, wprowadzają odsetki karne za zwłokę w opłatach za kursy powtarzane i tutaj bardzo ważna informacja: za drugie powtarzanie kursu student płaci drugie tyle, za trzecie - trzy razy tyle, za czwarte - cztery razy tyle, nic dziwnego, że lubią studentów oblewać w nieskończoność. Ja skończyłem tą pseudo-uczelnię i nie mam dobrej pracy, a miało być tak pięknie: perspektywy na rynku pracy, dobre zarobki, typowy marketingowy bełkot. Wielokrotnie na egzaminach byłem oblewany zanim zadano mi pytania, czyli zostałem oblany przed egzaminem za tzw. twarzowe, wykładowca powiedział mi, że pan i tak obleje więc szkoda czasu, napisałem wszystko bezbłędnie, ale oblał mnie bo to był wielki profesor, chluba Patoli-techniki, więc robił sobie co chciał, nie był to jednostkowy przypadek, wielu wykładowców porbiło sobie tam własne folwarki i oceniają wedle własnego widzi-mi-się. Wszystkie skargi do dziwkanatów kończą się lawiną potwarzy i oszczerstw pod adresem studenta. Jest to wyzysk w najczystszej postaci, celowe działanie na ludzką szkodę. Motto patoli-techniki brzmi więc: "Nie uczcie się bo i tak znajdziemy sposób, żeby większość oblać, a wtedy będziemy się waszymi pieniędzmi obławiać". W przypadku niezapłacenia za kursy powtarzane, student nie jest dopuszczany do obrony. opłaty za kursy powtórkowe to nie są groszowe sprawy, studenci płacą za nie jak za zborze, znam studentów, którzy płacili w sumie 5000-8000 złotych. Ostrzegam wszystkich przed tymi wyzyskiwaczami.
    4/17/15
  • ....

    Patoli-technika to twór dla naiwnych cwaniaków, którzy chcą się dowartościować dyplomem. Przestrzegam wszystkich - omijajcie tą pseudo-instytucję szerokim łukiem albo zmarnujecie czas i nerwy. Tam nie interesuje nikogo wiedza, ale ilość studentów, których traktuje się jak numerki obozowe. Wykładowcy to w większości stare wapniaki z PRL-u. Wykształcili się za miskę ryżu, a teraz uważają się za elitę, wybitnych fachowców, którzy tyranizują młodych. Jesteśmy jedynym krajem byłego bloku wschodniego, który nie miał dekomunizacji, dlatego tam jeszcze siedzą wykształciuchy. Jest to zalegalizowane bezprawie, dają studentowi do podpisania dokumenty in blanco i mają wszystkich w garści. W dziwkanatach każdego nowo-przybyłego traktują jak Pana, zachęcając go do studiowania, następnie olewają go pokazując wyuzdane przepisy. To prawda, że studentów bezprawnie tam się oblewa, wtedy kasa płynie szerokim strumieniem. Nauka trwa 3,5 roku, jednak nieliczni kończą ją w terminie, wielu studiuje 5, a nawet 8 lat. Nie piszę o nieukach, tylko o ludziach bardzo zdolnych, z wieloma wyróżnieniami. godnej pracy po Patoli-technice nie ma. Większość zarabia tysiąc złotych z hakiem, a obiecują gruszki na wierzbie. Do takich zarobków nie trzeba mieć studiów. Naciągają młodych ludzi na studiowanie, rzucają puste hasła typu: Dyplom politechniki zawsze daje prace, dziewczyny na politechnikę, niepełnosprawni na politechnikę. Ludzie opamiętajcie się, nie wierzcie w ogłupiające media i reklamy, nie idźcie na tą uczelnie, chyba, że chcesz być dawcą ich kapitału. Celowo nie piszę uczelnia, gdyż obrażałoby to inne dobre uczelnie. Pozytywne opinie o patoli-technice piszą władze uczelni, chcąc zachęcić młodzież do pranie mózgu. Nie ma tam za grosz etyki, każdy wykładowca ocenia tak jak mu się to podoba, a im więcej studentów obleje tym więcej kasy za kurs powtórkowy, wtedy rektor, prorektor i reszta sitwy obłowią się. Nie można nigdzie złożyć skargi, w dziekanacie powiedzą, że tak musi być, że takie panują tu standardy. Lepiej uczyć się języka obcego i znaleźć pracę na zachodzie niż tracić czas i nerwy użerając się z machiną ich biurokracji. krótko mówiąc: Tam nie należy studiować, ani na innych uczelniach w Polsce bo i tak będziecie pracować za tysiaka z groszami.
    4/15/15
  • zgadzam się

    Zadania wymyślają z kosmosu. Jak chcesz o coś spytać to gonią cię jak psa. Sami nie mają pojęcia o co chodzi i boją się zbłaźnić. Najczęściej chodzi o to , żeby kogoś oblać i w nieskończoność wyciągać pieniądze. Znam ludzi , którzy włożyli mnóstwo pracy w projekty a tym panom nawet nie chciało się na to spojrzeć. Niektórzy popadali w załamanie nerwowe. Ale co ich to obchodzi. Student to nie człowiek.
    4/6/15
  • zawiedziony

    Ta uczelnia to koszmar. Szczególnie wydział W4 . Większość wykładowców to chodzące chamstwo. Im mniej wiedzy tym większa arogancja. Dziekanat tragedia. Ciekawe kiedy pracownicy zrozumieją , że pracę gwarantują im studenci. Już widać , że jest coraz mniej chętnych na ten wydział . Jak nie chcecie stracić zdrowia i być poniżani to tam nie idźcie. Zawsze wydawało mi się, że wykładowcom powinno zależeć na dobrej współpracy ze studentem a nie na upodleniu go . Człowiek z dużą wiedzą i kulturą nie musi się tak zachowywać.
    4/6/15
  • ratownik

    W tym roku skończyłem ratownictwo medyczne. Uważam, że podjąłem najlepszą decyzje jaką mogłem podjąć. Zdobyłem wiedzę praktyczną jak i tetryczną, która zastosuje mi się do w dalszej pracy zawodowej.
    3/26/15
  • dorka

    nie jest tak źle, dajcie na luz
    3/20/15
  • Ati

    Studiowałam na PW technologie chemiczną, i powiem Wam że jeżeli chodzi o ocenianie prac przez wykładowców to jest jakiś istny cyrk.. Biorą na pierwszy rok dużo studentów bo liczy się kasa jaką dostają za nich.. a budynki się budują i budują.. Nie polecam tej szkoły nikomu kto ma słabe nerwy i nie umie cwaniakować, bo szkoda zdrowia. Z mojej grupy egzaminy pozdawały praktycznie te osoby co ściągały. A na konsultacjach dotyczących egzaminów często się słyszy "poprawi Pani ten kurs za rok".
    3/20/15
  • Jarek

    Chciałbym zacząć na Politechnice kierunek Zarządzanie i Inżynieria produkcji. Mógł bym mi ktoś powiedzieć jak jest z tym kierunkiem tutaj ? Jaki jest poziom ? I czy wykładowcy są w miarę w porządku ?
    2/18/15
  • Polo

    Odradzam tą uczelnię. Studenci traktowani są tam jak numerki. Wykładowcy to w większości chamy, są bardzo nieuprzejmi. byłem w szkole zawodowej o profilu mechanicznym oraz w technikum mechanicznym oraz na PWR na wydziale mechanicznym. Patolitechnika okazała się najgorszą z moich szkół. Żadnej wiedzy potrzebnej do zawodu nie wyniosłem, tylko głupią matematykę. Wykładowcy wymyślają zadania takie, żeby część oblało. Wtedy trzeba im płacić za kurs powtórkowy. Jeżeli nie wyrobisz się z obroną pracy dyplomowej, to płacisz 600 zł za jej przełożenie o semestr. Najlepiej obok krętaczy i cwaniaków mają tam studentki. Panienki tylko robią maślane oczy do wykładowców, żeby tylko lekką ręką zaliczyć. Każda osoba tam studiująca jest krokiem do tyłu narodu polskiego. Nie studiujcie tam, chyba,że chcecie nabijać im kasę.
    12/22/14
  • NaSzczęścieJużAbsolwent

    Jako absolwent mogę napisać jak wygląda studiowanie na W4 (Elektronika). Jest to bardzo nieprzyjemny kierunek, program nauczania jest nudny i przestarzały. Prowadzący utknęli w latach 60-70 ubiegłego wieku i jeszcze do nich nie dotarło, że niektóre przedmioty i technologie o których uczą już dawno odeszły do lamusa. O nowoczesnych technologiach cześć z nich nawet nie wie. Oczywiście zdarzają się wyjątki - ludzie, którzy znają się na tym czego uczą, bo mieli z tym wcześniej styczność w prawdziwym życiu - te przedmioty są na ogół prowadzone ciekawie. Jednak większość zajęć jest nudna, zupełnie niepotrzebna i prowadzona czasami przez ludzi, którzy o tym czego uczą jedynie czytali (więc nie mają o tym zielonego pojęcia). Sprzęt laboratoryjny (jego pozostałości) są z czasów związku radzieckiego, skutecznie jest wypierany komputerami i zajęciami "w teorii", które niczego nie wnoszą - kupić 10 komputerów i symulować na nich różne rzeczy jest przecież prościej, niż zdobyć porządnej klasy oscyloskop za 100k Euro... Co do spraw administracyjnych to jest dramat. Wszyscy wymagają od studenta ton zaświadczeń i dokumentów, podczas gdy sami nie dotrzymują terminów. Wszyscy starają się studentowi utrudnić życie i boją się cokolwiek podpisać. Miałem nieprzyjemność próbować sobie załatwić zagraniczny staż w nowoczesnym ośrodku badawczym, który oferował mi pisanie pracy magisterskiej u nich, jednak dziekani skutecznie mi to uniemożliwili. Odradzam ludziom, którzy nie chcą marnować swojego czasu i zdrowia. I tak jak ktoś wcześniej napisał - najlepiej radzą sobie tam krętacze i cwaniacy. Dla PWr liczy się tylko kasa, za parę lat, gdy dalej będą tkwili w ubiegłym wieku wydział W4 przestanie istnieć.
    11/15/14
  • Polibudek

    Skończyłem tą uczelnię i muszę napisać, że wcale nie jest tak super jak piszecie. Najlepiej na tej uczelni mają cwaniaki i kombinatorzy. Wszystko za cichym przyzwoleniem wykładowców i władz uczelni. Egzaminy można kupić u starszych studentów bądź z innych grup studenckich. Wiem to doskonale, gdyż moi koledzy z tej uczelni tak robili i zaliczali kursy nie mając nawet elementarnej wiedzy z danych przedmiotów. Jak można dawać na egzaminie takie same zadania, które wcześniej miała inna grupa? Przecież nieuczciwi studenci (nie powinienem ich nazywać studentami) wykorzystają to. Patolitechnika to zwykłe szambo do wyciągania kasy od studentów np. kursy powtórkowe, oblewają nie wiadomo za co. Ta uczelnia ma wysoki poziom, ale tylko na naszym lokalnym podwórku, w światowych rankingach tą uczelnię znajdziecie na szarym końcu. Stanowczo odradzam tą uczelnię.
    10/17/14
  • Czabel

    po pierwszym roku na Automatyce i Robotyce odpuściłem ten kierunek bo nie dokońca mi leżał, teraz zaczynam na Informatyce, nie mam żadnych zastrzeżeń do samej Politechniki Wrocławskiej, to są tylko moje indywidualne odczucia, chce spróbować czegos nowego i czuję (po wielu rozmowach z kolegami z informatyki), że to będzie tym razem dobry trafny wybór, dodam, że na AiR szło mi dobrze i miałem zaliczenia, po prostu chciłem zmienić, ot i co.
    10/8/14
  • tola

    Ktoś napisał samą prawdę "Administracja doszła do doskonałości w odbijaniu spraw do załatwiania. Interesant jest odsyłany bez końca, aż się zniechęci. " ... bo podobno uczelnia nie jest dla studentów... nie studenci są na uczelni najważniejsi, lecz kasa kasa kasa... i jak najwięcej kasy
    7/25/14
  • ?!

    no ale nie PP piszemy, al o PW!! chyba o Polibudę Wrocławską nam idzie, tak? więc piszcie na temat z łaski swojej
    6/9/14
  • PP mój wybór

    dla mnie Politechnika Poznańska jest na TOPie, dziwie sie, ze koleś z architektury opiera swoja opinie na Wikipedii, gdzie mozna napisac wszystko, niekoniecznie to, co potwedzone faktami
    5/14/14
  • Eddie

    Studia zaoczne na informatyce to tragedia. Inżynierke i obrone przechodzi sie z palcem w d... Magisterkę tak samo. Obrona pracy magisterskiej to już inna sprawa. Na 60 osób w pierwszym terminie 15 chciało zdawać 5 oblali recenzenci. Tak więc 50 osób musi zabulić 900 zł bo tak to wykombinowali, że nie zdasz przedmiotu (praca dyplomowa 2) przez co musisz powtarzać semestr.. Dla nich super bo inkasują kasę za nic (nie ma zajęć z tego przedmiotu) a student debil już 5 lat tam siedzi. Wywalił gruba kasę żeby dojść to zabuli kolejną... Złodzieje.
    1/29/14
  • werek

    mailo: freefloat@o2.pl
    12/22/13
  • werek

    oddam za darmo "Chemie Ograniczna" Morrisona i Boyda 2 tomy, "Chemie Nieorganiczna" Trzebiatowskiego , "Chemie Jedrowa "Szymanskiego , "Procesy mechniczne w inz. chemicznej" i " Dyfuzyjno cieplny rozdzial substancji" . mail: freefloat@o2.p
    12/22/13
  • do architektura?

    wystarczy, że wejdziesz na wikipedię i tam jest napisane, że POLTECHNIKA WROCŁAWSKA JEST NAJLEPSZA W POLSCE!!!!!!!!!!! I TAKIE SĄ FAKTY POZNAŃSKA, CZY KRAKOWSKA JEST NA DUŻO NIŻSZYM MIEJSCU
    11/19/13
  • PW ok

    Politechnika Wrocławska to marka, to prestiż, to wyskie pozycje w rankingach. Takie są Fakty. Nawet jesli bedziesz gadac, i narzekać, to nie zmienisz faktu, że wielu marzystów może sobie pomarzyć aby tu studiować, a już na architekturze to życze powodzenia!!!
    11/18/13
  • architektura?

    kurcze, czytam i w lekkim szoku jestem, bo ja tam planuje na Architekturę iść !!!! nawet zaczalem zajecia prywatne z rysunku, zeby miec lepsze szanse, a teraz tak czytam i sie zastanawiam, czy ta uczelnia to dobry pomysl, no a w Poznaniu bedie lepiej? macie porownanie? albo w Krakowie? co myslicie?
    10/8/13
  • Paweł

    Jeżeli chodzi o pozioma nauczania to jest to kwestia bardzo indywidualna i zależy od prowadzącego. Bardzo często zaliczenie przedmiotu zależy od szcześcia i aparycji studenta. ALE CO NAJWAŻNIEJSZE: Dziekanaty traktują studentów jak ŚMIECI!!!! Mnóstwo systemów elektronicznych, które nie działają zbyt dobrze i przysparzają sporo problemów (system Edukacja.cl i elektroniczny indeks) wymagając ode mnie ciągłego śledzenia serwisów. Chore. NIE POLECAM!!!
    7/15/13
  • Student

    Kwoty stypendiów naukowych i za osiągnięcia pomniejszane z semestru na semestr. Ilość osób które je otrzymuje również! 300 pln za średnią ocen 4,9 na pewno nie jest adekwatna do czasu spędzonego przy książkach. Pomijając fakt, że stypendium za październik wypłacane jest pod koniec grudnia.
    6/13/13
  • Dawid

    Nie polecam. Zajęcia odwoływane, coraz mniej prowadzących którzy chcą i potrafią przekazywać wiedzę. Zasada jaka tu panuje to zakuj, zdaj i zapomnij. Wiele przedmiotów tzw. zapychaczy byleby panowie profesorowie mieli za co wypłatę zabierać. Po ukończeniu studiów tutaj wcale nie czuję się jakobym miał należeć do elity. Gdybym jeszcze raz zaczynał studia wybrałbym mniejszą uczelnię. Pzdr
    6/13/13
  • Pola

    Masakra, okropne traktowanie studentów, nieżyczliwi, zarozumiali prowadzący (w większości przypadków), brak indywidualnego podejścia do studentów Poziom nauki jest tutaj chyba oceniony jako poziom trudności zdobycia wiedzy
    5/30/13
  • Krzysztof

    Fatalny system planowania. Studenci traktowani jak bydło. Można zdać na kolejny semestr i jednocześnie nie mieć możliwości dalszej nauki (z powodu braku miejsca w systemie rejestracji elektronicznej). Administracja działa fatalnie. Studenci próbują załatwic proste sprawy, stają w kolejkach od 4 rano a i tak nic nie załatwią. Administracja doszła do doskonałości w odbijaniu spraw do załatwiania. Interesant jest odsyłany bez końca, aż się zniechęci. Kontakt z rektorem i prorektorem niemożliwy. Sekretarki skutecznie wymyślają kolejne powody braku kontaktu z władzami uczelni. W dziekanatach rządzą urzędniczki, a dziekani są przez nie manipulowani. Jak na każdej uczelni mogą zdarzyć się jawnie niesprawiedliwe działania prowadzących zajęcia. W warunkach Politechniki Wrocławskiej student jest bezbronny. Jest to wspaniała uczelnia dla masochistów. Można być nieźle upodlonym. Piszę na podstawie własnych doświqadczeń.
    5/9/13
  • IV rok

    jeśli myslicie ze po polibudzie macie wieksza wiedze to sie mylicie... Przyjdziesz na uczelnie i jestes traktowany jak smiec, chyba ze cos od Ciebie chca to beda Ci lizac... Jestem studentem juz z wystarczajacym stazem... I jesli ktos sobie mysli ze piszacy ten komentarz to jakis nieuk, ktoremu nie idzie na tej uczelni przez co pisze takie komentarze to sie grubo myli.. Mam wysoka srednia za co dostaje od zawsze stypendium.. Ale pisze do was powaznie, zebyscie wiedzieli, ze to co wyniesiecie z tej uczelni to blahe informacje i papier.. Taka jest niestety prawda... Powodzenia w zyciu!
    3/20/13
  • damian

    w tym roku rozpocząłem naukę na kierunku chemia w Politechnice Wrocławskiej i niestety nie udało mi się zaliczyć pierwszego semestru, poziom tej uczelni jest bardzo wysoki, a wymagania nie małe, uczelnia dla na prawdę wytrwałych
    3/8/13
  • jedrek1410

    Politechnika Wrocławska jest uczelnią bardzo ważną na mapie polskich wyższych uczelni technicznych. Wysoko oceniana w sondażach, mająca bardzo długą tradycję i historię, wyróżniająca się kadrą naukowców bardzo czynnie działających w przemyśle, jest bardzo atrakcyjną alternatywą wśród uczelni. Jeśli chcesz być dobrym inżynierem to ta uczelnia da Ci możliwość zostania prawdziwym fachowcem- wszystko będzie zależało od Twojego podejścia do tematu. Polecam
    2/23/13
  • amik

    Po skonczeniu Politechniki z dobrym swiadectwem znalezienie pracy bylo czysta formalnoscia. Pracodawca stwierdzil: "Gratuluje Panu skonczenia dobrej Uczeli" i zostalem przyjety. Okres probny przeszedlem bez problemu. Goroaco polecam !!!
    1/19/13
  • orlen

    To zależy chyba od ambicji ten zapieprz. Mam kolegów, którzy wciąż się obijają i na trójkach jadą już czwarty rok no i super, tylko czy tego chcesz czy nie to już inna sprawa. Generalnie uważam, że to jedna z lepszych politechnik w kraju
    10/28/12
  • chef

    Na politechnice wrocławskiej jest niezły zapieprz. trzeba się dobrze przyłożyć zeby sie utrzymac, u nas po pierwszym roku kilkanaście osób odpadło. Mnie się zbliża ogronmymi krokami kampania wrześniowa, ale większość już umiem, bo zamierzam utrzymać się na studiach. Warto, bo poziom super.
    9/1/12
  • mietek

    @arianna: mnie się wydaje że jest tu nawet lepiej niż w warszawie. mam porównanie bo studiowałem na obu i we Wrocławiu podoba mi się bardziej. Może dlatego że teraz jestem bardziej doświadczonym studentem i potrafię z większym dystansem spojrzeć na uczelnie i je porównać, nie patrząc na to co mówią znajomi i rankingi.
    8/27/12
  • arianna

    Moim zdaniem super politechnika, na pewno ma start do warszawskiej. Podobny poziom, bo gadałem ze znajomymi. Fajne projekty tu podejmujemy, z niektórymi wykładowcami naprawdę dobrze się współpracuje. Na serio lubię swoje studia ;D
    8/1/12
  • pepe

    @wilkor: imprezy są świetne, Wrocław jak najbardziej godny polecenia, piękne miasto, do tego prostudenckie. wiele tu klubów, lokali dla studentów itd, naprawdę nie ma na co narzekać! nie wybrałbym innego miasta!
    7/25/12
  • wilkor

    Jak wygląda kwestia imprez studenckich w tym mieście? Chcę wyjechać tu na MOST, a nie oszukujmy się, na MOST nie jeździ się żeby zapuścić korzenie w mieście i oddać się nauce, tylko po to żeby poznać nocne, imprezowe życie. Zastanawiam się jeszcze nad Gdańskiem i Warszawą, ale wydaje mi się że Wrocław jest bardziej przyjazny studentom, poprawcie mnie jeśli się mylę :D
    7/20/12
  • arry

    zdecydowałem się na fizykę, bo tylko na to pozwalały mi wyniki matury. najwyżej za rok poprawię egzaminy i wybiorę się na bardziej specjalistyczny kierunek, chyba że mi się spodoba. wygląda na to że uczelnia ma ciekawy program nauczania, ale wszystkiego trzeba przekonać się na własnej skórze, więc ten rok będzie rokiem próby, a później zdecyduję co dalej ;D
    7/19/12
  • wyniki

    czy ktoś wie kiedy będą wyniki na polibudzie? Cały czas mam jakiś błąd i nie mogę nic sprawdzić :/. A z tego co kojarzę to już powinny być.
    7/15/12
  • movie

    @king: moja siostra studiuje zaocznie, co prawda nie na tej uczelni. ale jest tak że w weekend co dwa tygodnie trzeba zmieścić materiał z 10 dni, więc mniej ćwiczą, więcej sie trzeba samodzielnie dokształcać. a co do integracji to jej rok jest bardziej zintegrowany niz studenci dzienni, więc tu nie ma zależności :)
    7/8/12
  • king

    mam zamiar isć zaocznie na wydział podstawowych problemów techniki. czy ktoś mógłby mi powiedzieć, czy ciężko jest na studiach zaocznych? W końcu się za to płaci, to może jest jakoś łatwiej? mój znajomy studiuje tutaj dziennie i wszystko zachwala, mówi, że 10/10, ale to też dlatego że ma świetnych ziomków ma roku. proszę o wszelkie info jak wygląda nauka zaocznie, no i integracja oczywiście :)
    7/6/12
  • rowerek

    Dobra uczelnia i super-miasto. Bardzo dobra Mechanika i Budownictwo - za pięć lat budowlańców będzie tylu że roboty nie znajdą. Właśnie wybudowali nowy super kampus technologiczny od nowych technologii dla Elektroniki Mikro i Fotoniki (jakoś tak) ale po tym to robota za granicą.
    6/28/12
  • wolontariat

    chciałam zaangażować się w wakacje w wolontariat studencki, czy ktoś poleca współpracę z 'projektorem', który jest promowany na stronie głównej witryny internetowej politechniki wrocławskiej? nie macie może jakichś związanych z tym doświadczeń?:)
    6/24/12
  • sonia

    bardzo wysoka ocena, wow. osobiście daję tej uczelni 8/10. jest ok, poziom w miarę wysoki, ale nie wiem czy dorasta do standardów europejskich. w sumie wiele się nauczyłam, więc może jednak 8,5/10, ale na pewno nie 9;D . ogólnie jest dobrze, na serio. wykładowcy czasem mają odpały, poczucie wyższości nad głupim studentem sięga zenitu, ale to chyba standard
    6/13/12
  • paris

    politechnika wrocławska trzyma dobry poziom, w ciekawe projekty można się angażować, nikt tak nie bawi się jak politechnika ;D bardzo pozytywnie jest na studiach, bywa ciężko, ale jak się lubi swoje studia, to nawet uczyć się można, moim skromnym zdaniem. szczególnie jeśli wiąże się przyszłość z ukończonym kierunkiem.
    6/9/12
  • 64db

    @blod: tak, piwo jest z wrocławia. może i we wrocku poziom uczelni jest wyższy, ale poznanskiej politechnice też słyszę same dobre opinie, a właśnie odleglość może często decydować o wyborze uczelni. ja też zastanawiam się miedzy poznaniem a wrockiem, tylko ja do wroclawia mam blizej, wiec kwestia jest tylko tego gdzie sie dostane :D
    6/1/12
  • blod

    Nie no, te zdjęcia to coraz lepsze na głównej. To od was jest P.I.W.O ? Tak coś słyszałem.. Bardzo ciekawa inicjatywa, podobało mi się w Poznaniu. Generalnie ze słyszenia tylko wiem, że ta Polibuda ma się naprawdę nieźle i wymiata na podwórku, aczkolwiek mam do niej jakieś 200 km, więc jednak wybrałem Poznań
    5/30/12
  • h8

    w sumie to dobrze chyba że jest zapieprz, lepiej czegoś się wyuczyć dobrze niż tracić czas na powierzchowne muskanie tematu. kiedyś w liceum byłam na jakimś wyjeździe na politechnikę gdzie tłumaczyli nam czym jest mechatronika, czego dotyczy. od razu zainteresowała mnie tematyka i na maksa chce dostać się na ten kierunek.
    5/23/12
  • Gorre

    Politechnika to na swój sposób Renoma. Nie spodziewajcie się jednak ulg i lenistwa :) na każdym wydziale jest zapieprz i nie będzie taryf ulgowych. OFC zawsze można mieć farta i trafić na lajtowych prowadzących, ale zawsze znajdzie się jakiś stary tetryk który lubi uprzykrzać życie studentom na wykładach/laborkach. Co do pracy !!! Ukończenie PWr nie da wam pracy. To tylko PAPIER. Wszystko zależy od tego co z tego studiowania wyniesiecie, czym się zainteresujecie i który zakres wiedzy rozszerzycie samemu. Ostateczne rozliczenie przyjdzie na rozmowie kwalifikacyjnej ;) GL
    5/20/12
  • jarek

    polecam tę uczelnię. statystyki mówią z resztą same za siebie - najwyżej oceniona wśród politechnik jest właśnie Politechnika Wrocławska. dostać się nie jest może łatwo, ale jeśli komuś zależy na dobrym wykształceniu, to powinien spróbować. studiuję budownictwo na drugim roku i już wiem, że z pewnością będę mial mniejsze trudności z dostaniem pracy, niż znajomi z kierunków humanistycznych. jest ciężko, ale warto się postarać.
    5/17/12
  • chwaliwrocław

    Uczelnia t mechniczna na najwyższym poziomie ! Naprawdę warto tutaj studiować. Jesteśmy otwarci, innowacyjni i konsekwentnie realizujemy nasze plany. Brzmi jak reklama? Być może, ale studiuję tu i będę zachwalał jak tylko mogę !
    3/30/12
  • court

    Zdjęcie numer jeden na stronie trochę odstrasza, więc może drodzy koledzy i koleżanki, macie coś, na zachętę ? Jakieś subiektywne opinie na temat informatyki ? Przydałoby się coś, co pomogłoby mi zadecydować o wyborze tej uczelni, bo kierunek już przesądzony
    3/20/12
  • maksym

    interesuje mnie mechatronika w systemie dziennym, Poprosze o info od studentow wyzszych rocznikow, albo przynajmniej drugiego roku. Chcialbym wiedziec, jak wygladaja same zajecia, poziom trudnosci, jakie sa zaliczenia i czy jest rzeczywiscie trudno, ile osob odpada po pierewszym roku? i jak poszlo wam na maturze, ile mieliscie punktow, zeby sie dostac?
    2/16/12
  • doMandy

    Na zaocznych zazwyczaj jest duży odsiew, wiąże się to z samą mentalnością studentów. Priorytetem zazwyczaj jest zarabianie, bo taką mają sytuację, a studiują w celu podniesienia kwalifikacji. Niemniej np. na WBLiW takiego odsiewu praktycznie nie odczuwamy - mówiąc my mam na myśli mnie i znajomych z różnych kierunków
    2/12/12
  • do Elessar9

    to, co piszesz brzmi bardzo pieknie i w 100% mnie przekonuje, ja tez łapie sie na tym, ze mysle o wyborze uczelni w konteksie prestizu jej dyplomu i perspektyw pracy. Tylko ze jestem dziewczyna i targaja mna watpliwosci, czy po architekturze (zakladam, ze sie dostane i pomyslenie ja skoncze), odnajde sie zawodowo w polskich realiach za lat 5? to nie jest pytanie, raczej luzne rozmyslania, moze po prostu bije sie konkurencji. Ale dzieki za informacje.
    2/11/12
  • alkamid

    Nie mam doświadczenia w studiowaniu na innych polskich uczelniach, ale z tego co słyszę i widzę - PWr wypada naprawdę dobrze. Mój wydział - WPPT - uchodzi za jeden z najlepszych wydziałów naukowych w Polsce, moim zdaniem będąc jednocześnie bardzo przyjaznym studentom (czego niestety nie da się powiedzieć o wszystkich wydziałach na tej uczelni). Student jest zachęcany do rozwijania zainteresowań, ma bezpośredni kontakt z nietuzinkowymi naukowcami - nie ma co się oszukiwać, że cała kadra reprezentuje światowy poziom, ale jest kilkoro doktorów i profesorów, którzy osiągnęli wiele, a teraz dzielą się swoją wiedzą z nami. Gdy chciałem wyjechać na zagraniczny staż na dobrą uczelnię, mój instytut dołożył wszelkich starań, żeby sprawnie załatwić wszystkie formalności. Polecam zajrzeć na alkamid.com/lab - pośrednio piszę tam o PWr.
    2/10/12
  • elessar9

    Politechnika Wrocławska jest już uczelnią legendarną wręcz. Doszło do tego z różnych powodów, które stają się jasne i oczywiste z momentem rozpoczęcia tam studiów. Nie ma się co oszukiwać, że nie ważne jaki kierunek się studiuje i na jakim wydziale - i tak się znajdzie pracę. Ważny jest wydział, a kierunek najważniejszy. Kierunki na poszczególnych wydziałach mają swój prestiż - stąd dostają lepszą kadrę, dotacje na badania, oferty staży i praktyk, a także biorą udział w różnych świetnych projektach, które są szansą na rozwój dla studenta. Jako uczelnia techniczna Polibuda mogłaby się odznaczać wyższym poziomem organizacji - jest czego się uczyć od ,np. niektórych uczelni prywatnych. Poziom wykładowców jest różny - od natchnionych profesjonalistów, którzy są świetni w tym co robią, po zepsutych socjopatów, którzy uprzykrzą życie studentowi i zniechęcą do przedmiotu. Na szczęście tych drugich jest mało. Oczywiście najwięcej jest wykładowców średniej klasy - a jest to poziom wystarczający do przekazania wiedzy. Politechnika Wrocławska to uczelnia wielu możliwości - wystarczy nauczyć się po nie sięgać i czerpać z nich korzyści.
    2/10/12
  • LUQ

    uczelnia na poziomie, jednak jest parę rzeczy które powinny byc zmienione, chociażby tryby otwarcia dziekanatów ... to strasznie utrudnia życie..
    2/10/12
  • Mandy

    Na każdym kierunku na I roku jest spory odsiew, o to chodzi w studiowaniu, że nie każdy musi mieć dyplom. U nas (na zaocznych) po pierwszym roku ze 180 osób została niecała 100. Do obrony dojdzie planowo ze 40 max. Reszta się po prostu poddała, a Ci, co walczą dalej, niedługo będą się bronić. Wystarczy tylko chcieć :) Nie przejmujcie się dziewczyny, że na danym kierunku jest więcej chłopaków, to przecież lepiej... Wówczas jest tylu pomocnych kolegów ;) I nie polecam z własnych obserwacji zarządzania zaocznego, jej, tam się ludzie taak wysoko noszą, że aż strach pomyśleć że Ci ludzie obejmą kierownicze stanowiska..
    2/10/12
  • Bhall

    Polecam uczelnię. Bardzo dużo ofert pracy szczególnie dla ludzi po kierunkach mechanicznych. Niektóre osoby nauczające nie umieją przekazywać swojej wiedzy, ale na tych kilku projektach, laboratoriach, ćwiczeniach można się bardzo dużo nauczyć. Gorąco Polecam !
    2/10/12
  • kuba

    Bardzo polecam uczelnię, nie ma łatwo ale poziom jest:)
    2/10/12
  • szamoten

    Obecnie na Dolnym Śląsku jednym z najlepiej rozwijających się sektorów jest sektor mechaniczny. Duża liczba fabryk w strefach przemysłowych sprawia, że studenci po wydziale mechanicznym PWr nie mają dużych problemów ze znalezieniem pracy dzięki prestiżowi uczelni, którą skończyli.
    2/10/12
  • knysza

    Serdecznie polecam naszą Polibudę ! Mamy świetne zaplecze i jedne z najlepszych wyników w Polsce. Sporo sprzedanych patentów za granicę, naprawdę warto tutaj studiować !
    1/28/12
  • dziupla

    z egzaminami u mnie na wydziale mozna powiedzieć, że jest jak na loterii nie wiem jak gdzie indziej;) mozesz sie uczyć i uczyć i nie zdać, a możesz sie nieuczyć i zdac;)
    1/26/12
  • oskari

    jakos idzie byle do przodu. Ostatnio na jeden egzamin uczyłam się aż dwie noce i co? dupa niestety oblany tak to jest nie wiadomo co kiedy i gdzie. Kiedy wpadnie ta dwojeczka
    1/23/12
  • onis

    A jak koledzy sesja? Nie pochwalicie się tutaj ładnie nam jak zaliczenia
    1/19/12
  • p

    może być.
    1/16/12
  • Informator

    Pracy nie znajduje się tak łatwo. Czynników nie znalezienia pracy może być mnóstwo nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy. Studia to sprawa któraś z rzędu
    1/13/12
  • rozczarowany

    Skończyłem PWR i od 2 lat nie mogę znaleźć pracy!!!
    1/3/12
  • bla

    uczelnia jest fajna, bardzo polecam. studiuje zarzadzanie, ogolnie tutaj jest najlatwiej biorac pod uwage inne kierunki. co do architektury to podobno tam sa najfajniejsi ludzie;)))))
    12/13/11
  • Julka

    Iza, facetów na polibudzie zawsze więcej niż na uniwerku ale to chyba nie problem, prawda? Uczelnia jest ok. Dobra. fajna kadra i zaplecze. dziekanaty spoko.
    12/7/11
  • nocnymarek

    Zarządzanie na polibudzie jest prestiżowe. Jest inaczej prowadzone niż w na uczelniach ekonomicznych ale ja to uważam za plus!
    12/7/11
  • puzon

    Odsiew to plotki. fakt, na uczelni utrzymują się tylko ci co się uczą, ale to raczej oczywiste. Uczelnia sama w sobie jest spoko. Fajnie uczą.
    12/7/11
  • Aga

    Chciałabym się dostać na zarządzanie. Słyszałam, ze bardzo trudno... i trudno się utrzymać... Czy to prawda?
    6/4/11
  • Iza

    Hej, ja też w tym roku zdaję maturę i też stoję przed dylematem wybrania odpowiedniego kierunku...Chciałabym się dostać na chemię. Czy to prawda że tam są sami faceci?
    6/4/11
  • Aleks

    Czy architektura jest dobra? Cały czas się zastanawiam czy uderzyć tutaj czy do innego ośrodka. Poproszę o pomoc.
    6/4/11
  • Marek

    Po zdanej maturze chciałbym startować na elektronikę. Czy to prawda że na pierwszym roku jest spory odsiew? Materiał nie do przejścia?
    6/4/11
  • Anka

    Czy polibuda posiada pewne, stabilne i nowoczesne zaplecze? Jak z akademikami? Odnowione? Lepiej się starać o przydział czy szukać prywatnej kwatery?
    6/4/11
  • Zibi

    Hej, jestem studentem zamiejscowego ośrodka w Bielawie, kierunek Energetyka ­Komunalna. Jest dobrze. Fajne studia. Fajna kadra i rewelacyjne bonusy, jak m.in. darmowe przejazdy, pływalnia, kino itd.
    5/21/11